szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Lacrimosa

fot. Hall of Sermon

Lacrimosa

  • Ocena ogólna:

    4.88/5
    [8 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 2841

    Ostatnio odwiedzany: 2019-05-21

Lacrimosa to formacja dowodzona przez multiinstrumentalistę Tilo Wolffa, w której twórczości znaleźć można elementy gotyku, rocka, heavy metalu czy metalu symfonicznego. Obok lidera, jedynym stałym członkiem zespołu jest wokalistka/kompozytorka Anne Nurmi. Kapela zadebiutowała w 1991 roku albumem "Angst" i do 2011 roku zrealizowała dziewięć kolejnych.

Urodzony w 1972 roku we Frankfurcie nad Menem Tilo Wolff interesował się muzyką od najmłodszych lat. Będąc dzieckiem, słuchał płyt Pink Floyd, Joy Division, Davida Bowiego, jak i kompozycji Mozarta czy Vivaldiego. Wolff był bardzo wszechstronny - szybko nauczył się grać na pianinie, trąbce, a także na wielu innych instrumentach. Jako nastolatek zaczął tworzyć własne kompozycje, a także - pisać wiersze, z których część doczekała się publikacji. Pierwszy poważny krok w stronę kariery muzyka postawił pod koniec lat 80. Wraz z kumplem zaczął wtedy pisać teksty, do których następnie miała powstać muzyka. Między młodymi artystami szybko jednak doszło do spięć, współpraca rozleciała się więc zanim udało im się ukończyć jakąkolwiek kompozycje. Nie wszystko jednak poszło na marne, bo z zamieszania Tilo wyciągnął pewne wnioski - od tamtej pory postanowił działać na własną rękę, acz kiedy w 1990 roku powołał do życia Lacrimosę, wsparł się dodatkowymi muzykami. Ich rola została jednak ograniczona do wykonywania jego poleceń.

Nazwa Lacrimosa została po raz pierwszy wykorzystana na wydanej jeszcze w 1990 roku kasecie magnetofonowej "Clamor", na którą trafiły dwa utwory. Tilo zaczerpnął szyld od tytułu jednej z części "Requiem" Mozarta i można go rozumieć jako "pełny łez". Aby zachować artystyczną wolność, Wolff postanowił nie wiązać się z żadną wytwórnią, a powołać do życia własny label. Firma otrzymała nazwę Hall of Sermon i zajęła się wydawaniem albumów projektu, a także kilku innych bandów (m.in. polskiego Artrosis czy Love Like Blood). - Znam wiele zespołów, które miały do czynienia z majorsami i ich doświadczenia nie były najciekawsze, ze względu na to, że komercyjne wytwórnie ingerują we wszystko, co zespół robi - opowiadał frontman na łamach "Morbid Noizz". - Ubierają ich, nakazują, jak się zachowywać i co jest najgorsze, sterują muzyką. Utrata wolności twórczej byłaby dla mnie najbardziej przerażająca, dlatego zrezygnowałem z tej drogi. Nakładem Hall of Sermon, w 1991 roku na rynku pojawił się debiutancki krążek Lacrimosy, pod tytułem "Angst". Dzieło, które stylistycznie można było zakwalifikować do gotyku, zawierało muzykę bardzo mroczną i minimalistyczną - tworzoną przede wszystkim przy użyciu instrumentów klawiszowych i automatu perkusyjnego. - Lacrimosa nigdy nie była i nie jest częścią żadnego nurtu - chociaż oczywiście zrodziła się ze sceny gotyckiej, a muzyka gotycka, muzyka metalowa były mi przez lata tak bliskie - opowiadał po latach lider magazynowi "Tylko Rock". - W moim odczuciu działam poza nurtami. A ponieważ moja muzyka płynie z serca, nie z umysłu, można pewnie mówić o jej uduchowieniu, o tym, że stała się bardziej uduchowiona niż gotycka. W parze z mrocznym brzmieniem, szył także zdecydowanie bardzo depresyjne teksty, w których pojawiały się tematy bezradności czy samotności (początkowo, śpiewane wyłącznie po niemiecku). Wydaniu longplaya towarzyszył także koncerty, na których, podobnie jak w studiu, wspierali Wolffa muzycy sesyjni. Rok po premierze debiutu, do sklepów powędrowało drugie wydawnictwo projektu, "Einsamkeit". Na płycie Tilo postanowił rozbudować muzykę Lacrimosy, poszerzając ją m.in. o gitarę elektryczną.

Prawdziwa zmiana dokonała się jednak dopiero podczas trasy koncertowej promującej trzeci longplay projektu, "Satura" (ukazał się w 1993 roku). Lacrimosa była supportowana przez fińską grupę Two Witches. Po tym, jak Tilo zobaczył na scenie jej wokalistkę Anne Nurmi, postanowił zrewidować plany dotyczące Lacrimosy i zaprosić ją do stałej współpracy. - Kiedy zobaczyłem Anne na scenie, jej ekspresja, sposób, w jaki śpiewając wyrażała swe uczucia, bardzo mnie zafascynowały - opowiadał lider. - A ponieważ i tak od dawna szukałem wokalistki, spytałem ją, czy nie chciałaby do mnie dołączyć. Od tamtej pory Anne wraz z Tilo tworzą trzon Lacrimosy (Nurmi poza wokalami, odpowiada za instrumenty klawiszowe, jest także kompozytorką). Pierwszym owocem współpracy artystów był wydany w 1995 roku longplay "Inferno". W stosunku do poprzednich wydawnictw, dzieło brzmiało potężniej (zrezygnowano z automatu perkusyjnego), duet wspomogli także członkowie Barmbek Symhpony Orchestra, którzy zadbali o orkiestrowe aranżacje. Na tym jednak zmiany się nie skończyły. - Z pewnością wcześniejsze wydawnictwa były bardziej mroczne i pesymistyczne - zapewniała później Anne w rozmowie z magazynem "Dark Oath". - To, że człowiek z wiekiem zmienia pole swoich zainteresowań jest zresztą normalne. Tilo, stając się z roku na rok starszy, stawał się także przy okazji bardziej doświadczonym artystą, muzyka dojrzała więc razem z nim. Muzyka jest wspaniałym lustrem, dzięki któremu można spojrzeć w przeszłość i zobaczyć, na jakim etapie byliśmy podczas jej tworzenia. Jak zapewnia jednak Tilo, wszelkie zmiany w brzmieniu zespołu nie wynikają z założeń i dochodzi do nich w bardzo naturalny sposób. - Rzecz w tym, że ja jakoś nigdy nie rozmyślam na temat muzycznego rozwoju Lacrmiosy, wszystko co komponuje płynie prosto z serca i nie zastanawiam się czy cofam się w rozwoju czy też nie - tłumaczył. - Często gdy kończę nagrywanie dziwię się sam, jak to wszystko dziwnie mi wyszło. Dzięki "Inferno" grupie po raz pierwszy udało się także zaznaczyć obecność na listach przebojów. W Niemczech longplay dotarł do 81. pozycji listy bestsellerów, na której przebywał przez siedem kolejnych tygodni. "Inferno" zapewniło jednak sławę zespołowi także poza granicami ojczyzny. W 1998 roku, podczas trasy promującej zestaw, grupa jako pierwszy niemieckojęzyczny wykonawca niezależny zagrała koncert w Meksyku. Następnie kapela wystąpiła w Argentynie, Brazylii, Chile, Peru czy Ekwadorze. W tym samym roku trasa została udokumentowana pierwszym w dorobku, podwójnym albumem koncertowym, zatytułowanym po prostu "Live".

Największy triumfy grupa święciła dzięki wydanemu w 1999 roku krążkowi "Elodia" (szósty w katalogu), który w Niemczech zadebiutował na 12. pozycji zestawienia. Dzieło powszechnie uchodzi także za jedno ze szczytowych osiągnięć artystycznych formacji. Sesje odbyły się w legendarnych Abbey Road Studios (nagrywali tam m.in. The Beatles), a zaangażowane w nie było ponad 180 osób, w tym członkowie London Symphony Orchestra. - Z pewnością był to jeden z najbardziej niezwykłych momentów w naszej karierze - wspominał nagrania frontman. Na płycie, grupa ograniczyła elementy metalowe, na rzecz brzmień symfonicznych i garściami czerpała z dokonań muzyki klasycznej. Materiał zaskakiwał także samą formą - całość została podzielona na trzy akty, których głównym tematem była miłość - zarówno jej narodziny, koniec, jak i odradzanie się. - "Elodia" została zaczerpnięta z mitologii greckiej - tłumaczyła Anne. Jest półboginią miłości, która jest skazana na niepowodzenie. Jej postać przybyła do świata Lacrimosy razem z albumem "Inferno". To kobieta ze skrzydłami. Pasuje idealnie do historii, którą opowiadamy na płycie, historii o więzi dwóch osób, które kochały się, ale z biegiem czasu przestały dbać o ich związek i zapomniały pytać i słuchać nawzajem swych życzeń i powoli rozwijali się w dwóch odmiennych kierunkach. W trzech rozdziałach opowiadamy o tym, jaki był ten związek, jak się rozwinął i jak się zakończył.

Obecne stulecie formacja zaczęła kolejnym ciepło przyjętym longplayem "Fassade" (2001), który okazał się sporym wydarzeniem także w Polsce, gdzie zadebiutował na 31. lokacie listy bestsellerów. W ramach promocji dzieła muzycy po raz pierwszy mieli okazję zagrać dla naszej publiczności. 1 listopada 2001 roku grupa wystąpiła w warszawskim klubie Stodoła, a dzień później w krakowskiej Hali Wisły. Po wydaniu na początku 2003 roku longplaya "Echos", członkowie Lacrimosy postanowił na krótki czas zawiesić zarówno studyjną jak i koncertową działalność. Oczywiście, tak aktywny muzyk jak Tilo, przerwę wykorzystał pracowicie. W tym samym roku założył poboczny, elektroniczny projekt Snakeskin. - To z pewnością coś innego od tego, co robię z moją macierzystą kapelą - tłumaczył Wolff dziennikarzowi serwisu Metalkings.com. - Ale tak naprawdę, w obu przypadkach bije to samo serce. Zdecydowałem się stworzyć osobny byt, ponieważ wielu fanów nie zrozumiałoby tak drastycznej przemiany. Wielu z nich z pewnością nie będzie się ona podobała, dlatego postanowiłem oddzielić obydwa projekty. Debiutancki krążek Snakeskin, "Music For The Lost" powędrował na sklepowe półki w październiku 2004 roku.

W 2005 roku, ku uciesze fanów, Wolff ponownie zabrał się za Lacrimosę, czego efektem był krążek "Lichtgestalt". - Po raz kolejny dostajemy płytę pełną cudownych dźwięków, wśród których każdy znajdzie coś, co chwyci go za serce - zachwycał się recenzent magazynu "Teraz Rock" Marcin Pawlak. - Tilo Wolff ewidentnie robi to, na co ma ochotę. Od początku do końca, mimo różnych klimatów, doskonale wiemy, że to Lacrimosa. W tym samym roku, zespół ponownie zagrał dla Polaków (w Bydgoszczy i Krakowie). W 2006 roku Tilo przygotował z kolei drugi longplay Snakeskin ("Canta' Tronic").

Do końca pierwszej dekady XXI wieku fani Lacrimosy otrzymali jeszcze jeden studyjny krążek, "Sehnsucht" (maj 2009). - Muzyczna i tekstowa zawartość płyty da się wyrazić jednym słowem, które jest zarazem idealnym tytułem - tłumaczył lider. - Tym słowem jest "tęsknota" (po niemiecku właśnie sehnsucht). Rok później, z okazji 20-lecia działalności zespołu, do sprzedaży powędrowało natomiast specjalne dwupłytowe wydawnictwo, "Schattenspiel". Na program płyty złożyły się przede wszystkim niepublikowane kompozycje, pochodzące z najróżniejszych okresów działalności, a także dwie premierowe ("Sellador" oraz "Ohne Dich ist Alles Nichts") . - Przez te wszystkie lata ludzie przychodzili do mnie często i pytali: "Czemu nie wydasz tych piosenek, które zarejestrowałeś, a nigdy nie dostały się na żaden album?" - opowiadał lider serwisowi Darkside.ru. - Wyjaśnili mi, że dla fanów byłaby to fajna sprawa. Pomyślałem więc, że nasz jubileusz był do tego świetną okazją, który przecież jest możliwy tylko dzięki wsparciu fanów. Przy okazji promocji "Schattenspiel" Tilo zdradził, że rozpoczął już prace nad następnym studyjnym wydawnictwem Lacrimosy.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Toffe [2013-02-09 17:42]

Uwielbiam Lacrimosę i Rammstein , to doskonałe zespoły :*

odpowiedz