szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
l1 l2 l3
banner
banner
banner
banner

Zobacz więcej w serwisach WP

Muzyka

Muzyka

Muzyka

Muzyka

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

Them Crooked Vultures

Them Crooked Vultures

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [11 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 880

    Ostatnio odwiedzany: 2012-05-12

Them Crooked Vultures - hard rockowy zespół marzeń! Po prostu supergrupa, w której grają: Josh Homme (Kyuss, Queens of the Stone Age, Eagles of Death Metal), Dave Grohl (Foo Fighters, Nirvana) i John Paul Jones (Led Zeppelin).

Pierwsza wzmianka o superzespole pojawiła się w 2005 roku w wywiadzie Grohla dla magazynu "Mojo". Chociaż muzyk znany jest z otwartości na współpracę z rozmaitymi muzykami (wystarczy wspomnieć jego przedsięwzięciu pod hasłem Probot), wówczas nikt nie potraktował tych opowieści poważnie. Po kilku latach, przy okazji krótkiej reaktywacji Led Zeppelin, temat powrócił. Wiarygodności dodał Jones, który wiosną 2009 roku zdradził enigmatycznie, że latem zamierza pracować nad rockowym projektem z kilkoma innymi muzykami.

Plotki o współpracy pomiędzy Grohlem, Jonesem i Homme'em zaczęły krążyć po sieci coraz częściej, muzycy jednak dokładali starań, by projekt pozostał jak najdłużej tajemnicą. - Chcieliśmy robić wszystko spokojnie, bez zainteresowania mediów i ludzi - tłumaczył lider Queens of the Stone Age. - Baliśmy się ciśnienia, które by automatycznie powstało (...) bez tego wszystkiego mieliśmy więcej swobody, a to dobrze wpływało na muzykę. Nawet nigdy razem nie poszliśmy na koncert, bo wtedy ludzie od razu zaczęliby węszyć.

Oficjalna informacja o zawiązaniu formacji o nazwie Them Crooked Vultures pojawiła się w sierpniu 2009 roku. Wtedy też uruchomiona została oficjalna strona tria oraz MySpace.

A za wszystko odpowiedzialny był frontman Foo Fighters. - Dave kiedyś o tym wspomniał, a od dawna szukaliśmy możliwości, by pracować razem - opowiadał Josh Homme. - Powiedział, że powinniśmy zapytać Johna Paula Jones, na co ja: "jasne, a ja zaproszę prezydenta". Po jakimś czasie zaczął mi przesyłać maile, które wymieniał z Jonesem. Akurat miałem przerwę w grze na gitarze i myślałem o dłuższym odpoczynku, ale Dave zrobił u siebie imprezę w stylu średniowiecznym i posadził nas koło siebie. To było jak randka w ciemno.

Grohl musiał być bardzo przekonujący, multiinstrumentalista z Led Zeppelin, dość łatwo dał się bowiem namówić. - Znałem Dave'a wcześniej, spotkaliśmy się w Londynie - wspominał Jones. - Jakiś czas później skontaktował się ze mną, mówiąc, że chce zrobić coś ze starym kumplem Joshem i jest ciekawy, czy byłbym zainteresowany. (...) Nie miałem wtedy jakichś większych planów, więc skontaktowałem się z nim kilka tygodni później, godząc się na współpracę. Potem spotkaliśmy się na przyjęciu. Pamiętam, że Josh miał straszną tremę. Kiedy mu przeszło, weszliśmy do studia i zaczęliśmy grać.

Co ciekawe o posadę basisty starał się również Paul McCartney. - Poszliśmy razem coś przekąsić - zdradził muzyk The Beatles w jednym z wywiadów. - Dave opowiedział mi o kapeli, którą chciał założyć z Joshem. Spytałem się go, czy mają już basistę i przyznał, zakłopotany, że już rozmawiał z Johnem.

Pierwszy koncert panowie dali 9 sierpnia w klubie Metro w Chicago. Kolejnym krokiem była płyta, choć nie od początku było to tak oczywiste. - Trochę to trwało, bo na początku nie wiedzieliśmy, czego właściwie chcemy - tłumaczył Josh. - Czy ma to być potrójny album? Czy EP-ka? Ile utworów? Jestem zdania, że nawet przy wielu dobrych kawałkach, lepiej coś wyrzucić, żeby było bardziej intensywnie, a że mieliśmy sporo dobrych numerów, było ciężko.

Teoretycznie podział ról był następujący: Grohl perkusja, Homme gitara i wokal, Jones bas i klawisze. W praktyce, kiedy przyszło do nagrywania materiału panowała dość duża swoboda.

- To wielka frajda móc wejść do studia z multiinstrumentalistami, którzy mają na swoim koncie wiele doskonałych albumów, a do tego zajmowali się produkcją - wspominał Grohl w rozmowie z magazynem "Gitarzysta". - Po prostu byłem tam, czekałem na to, co się stanie i dałem się ponieść biegowi wydarzeń. Nie było żadnych dyskusji ani żadnych kłótni. Każdy mógł powiedzieć, że ma pomysł na riff. Ja brałem do ręki gitarę, Josh robił to samo, i zaczynaliśmy grać. John chwytał za bas albo nawet za mandolinę. (...) Nie było ważne, od kogo wyszedł pomysł, a jedynie to, czy był dobry i czy coś z niego wynikało.

Podobne odczucia miał Homme. - To mi przypomina czasy przed dominacją internetu - wyjaśniał. - Kiedy ludzie ze sobą rozmawiali. Dzisiaj takie projekty często są tworzone korespondencyjnie, wymienia się pliki itp. My siedzieliśmy razem i rozmawialiśmy, graliśmy, razem wszystko tworząc. To jest magia.

Większość materiału była efektem licznych jam sessions głównie Homme'a i Grohla. - Po miesiącu nagrywania John, który do tej pory siedział cicho, powiedział, że ma kilka gotowych riffów, i zapytał, czy chcielibyśmy je usłyszeć - zdradził "Gitarzyście" bębniarz. - Jasne, że chcieliśmy! Zagrał riff do "Highway One" i opadły nam szczęki. Zapytaliśmy, czy ma tego więcej. Wprawdzie "Highway One" nie znalazło się na płycie, ale gramy ten utwór na naszych koncertach.

Sposób pracy dało się później wychwycić na płycie. - Idea jamowego grania na luzie słyszalna jest na albumie Them Crooked Vultures wyraźnie - pisał na łamach "Teraz Rocka" Robert Filipowski. - Prosty, bluesujący riff, nieskomplikowany rytm, wokół nich zbudowane melodie i już mamy gotowy utwór jak "No One Loves Me & Neither Do I". Długie partie instrumentalne mogą wypełniać liczne solówki gitarowe, klawiszowe, a nawet basowe, jak ma to miejsce w "Scumbag Blues".

Jako pierwsze fani poznali nagrania "Nobody Loves Me And Neither Do I" i "Dead End Friends", które zostały zamieszczone w sieci. Pod koniec wakacji na YouTube można było zobaczyć amatorskie nagrania z europejskich festiwali, na których pojawiło się trio wspomagane przez zaprzyjaźnionego z Homme'em gitarzystę, Alaina Johannesa (wspierał on trio też w studiu).

Longplay początkowo miał nosić tytuł "Never Deserved The Future". Premierę wyznaczono na 23 października. Ostatecznie imienny krążek pojawił się w sklepach miesiąc później. Na tydzień przed wydaniem, całości dzieła można było wysłuchać poprzez serwis YouTube. W Polsce płyta ukazała się 7 grudnia.

Na oficjalny singel wybrano utwór "New Fang". Numer otrzymał później nominację do Grammy. Drugim i ostatnim kawałkiem promującym zestaw był "Mind Eraser, No Chaser".

Longplay nie zdołał przebić się do top 10 zestawień ani w Stanach Zjednoczonych ani w Wielkiej Brytanii. Najlepiej wydawnictwo poradziło sobie w Nowej Zelandii, gdzie dotarło do 2. pozycji tamtejszego notowania.

Chociaż w drugiej połowie 2010 roku, muzycy wrócili do swych podstawowych zajęć, w wywiadach zapewniali, że Them Crooked Vultures nie jest rozdziałem zamkniętym.

- Czuję, że dopiero zaczęliśmy się rozkręcać - wyjawił wokalista i gitarzysta, Josh Homme. - Wiemy, że jest w nas jeszcze mnóstwo muzyki, którą chcemy się podzielić. Nasz drugi longplay będzie jeszcze mocniejszy niż ten.

- Jeszcze nie wiem, kiedy to zrobimy, wiem jednak na pewno, że nie chcę przestawać grać w tym zespole - wtórował mu lider Foo Fighters. - Na początku cieszyłem się, że będę zaangażowany w projekt, gdzie nie będzie wywiadów i całego tego zamieszania. Teraz już jednak wiem, że to prawdziwy zespół, nie projekt. Im dłużej razem gramy, tym jest lepiej.

- Wystarczy zamknąć nas trzech w studiu i na pewno coś się wydarzy - dodał w innym wywiadzie. - Nie sądzę, abyśmy mieli problemy z nagraniem, 5,6 czy 7 płyt. Pozostaje tylko kwestia kiedy, gdzie i jak.

  • Skomentuj
  • WP.PL

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!