szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Rotary

fot. oficjalna str. Rotary

Rotary

  • Ocena ogólna:

    4.29/5
    [7 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 3248

    Ostatnio odwiedzany: 2019-01-10

Rotary to polska formacja rockowa mocno zainspirowana brit popem. Porównywana była często do Myslovitz i Lizar, a sławę zdobyła za sprawą przeboju "Na jednej z dzikich plaż". W latach 90. grupa dorobiła się zaledwie dwóch płyt, wznowiła jednak działalność w 2008 roku. Zespół Rotary można określić (z angielskiego) terminem "one-hit wonder".


Odnosi się on do wykonawców, którzy są gwiazdami jednego przeboju. Niekoniecznie pamiętamy nazwę twórcy, nie zawsze wiemy, jak wyglądali muzycy, ale piosenkę rozpoznajemy z miejsca i przynajmniej refren jesteśmy w stanie odśpiewać zbudzeni w środku nocy. Do takich zespołów zalicza się właśnie Rotary. Ci z lepszą pamięcią pewnie kojarzą formację Grzegorza Porowskiego, większość jednak pewnie zapomniała o tej grupie, mimo to na hasło "Na jednej z dzikich plaż", każdy, kto w latach 90. miał radio bądź telewizję zacznie nucić "lubiła tańczyć pełna radości tak, ciągle goniła wiatr".

Muzycy Rotary poznali się w 1994 roku, by po dwóch latach założyć zespół. Nazwę zaczerpnęli podobno ze sprzętu muzycznego, dokładnie rotującego głośnika (rotary speaker), który zapewnia specyficzne brzmienie gitar, charakterystyczne dla formacji.

W pierwszym składzie znaleźli się: Grzegorz Porowski (śpiew), Jan Kidawa (gitara), Kuba Rutkowski (perkusja) oraz Radek Łuka (bas). Kidawę szybko zastąpił jednak Bartek Dziedzic.

Poza Dziedzicem, który wcześniej zajmował się realizacją dźwięku, pozostali członkowie Rotary mieli już spore doświadczenie muzyczne. Porowski był frontmanem The Days a Rutkowski i Łuka grali w Mancu. Rotary miało być dla nich odskocznią od poprzednich projektów.

- Założyliśmy sobie, że ta działalność nie będzie wynikała z tego, iż koniecznie chcemy założyć jakiś zespół - zdradził wokalista w rozmowie z magazynem "Tylko Rock". - Po prostu chcieliśmy znaleźć grupę ludzi, którzy przede wszystkim będą się dobrze rozumieli. Będą najpierw przyjaciółmi, a dopiero później muzykami.

Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią PolyGram, zamieszkała we Wrocławiu (Porowski i Rutkowski przeprowadzili się ze Szczecina) i weszła do studia. - Musieliśmy zrobić bardzo dużo piosenek w krótkim czasie - wyjaśniał decyzje o osiedleniu na Dolnym Śląsku basista.

Za produkcję wydawnictwa odpowiadał Leszek Kamiński. Podczas sesji zespół wspomogli również Andrzej Smolik i Michał Grymuza. - Wydawało się nam, że po pół roku pracy nad tym materiałem nie będziemy mieli już do niego dystansu - tłumaczył zaproszenie gości Grzegorz. - Zależało nam na tym, by ktoś, kto wejdzie w całość tego projektu, już w trakcie pracy w studiu spojrzał na to chłodniej, wniósł coś nowego. Zależało nam na spontaniczności. Także dlatego w różnych utworach zamieniamy się instrumentami.

Debiut zatytułowano nazwą zespołu. Formacja z miejsca zdobyła popularność za sprawą nagrania "Na jednej z dzikich plaż". Zestaw promował również jeszcze jeden singel, "Satelite".

Grupę bardzo szybko zaszufladkowano, przyklejając britpopową łatkę, z czym muzycy nie do końca się zgadzali. - Zdarza się, że niektórzy porównują nas do kapel britpopowych - wyjaśniał Łuka na łamach "Tylko Rocka". - A ostatnio kolega powiedział mi na przykład, że gramy jak Manic Street Preachers. Albo, że gitary brzmią jak Radiohead, co zresztą nie jest niczym odkrywczym, bo korzystamy z takich samych wzmacniaczy. Ale to nie jest britpop, jeśli już - to polpop. Mieszkamy w Polsce i nie kopiujemy ani Oasis, ani The Beatles. To są po prostu nasze piosenki.

Druga płyta formacji, "Retronova", powstała w zmienionym składzie. Odszedł Dziedzic, pojawili się natomiast Tomek Kasiukiewicz i Maciek Moralewicz. Tym razem kapela pracowała w trójmiejskim studiu Łukaszewskiego pod okiem Tomka Bonarowskiego. Gościnnie ponownie zagrał Smolik.

Krążek ukazał się w 1998 roku. Po jego wydaniu, skład uszczuplił się do tria Porowski, Moralewicz, Łuka. Ostatni z muzyków opuścił szeregi formacji po koncercie Rotary z Apollo 440. Oznaczało to koniec działalności zespołu. Przynajmniej na dekadę.

Przymiarki do powrotu Rotary trwały od 2006 roku. Oficjalnie zespół ogłosił reaktywację w 2008 roku. Grupa wróciła w składzie Grzegorz Porowski, Maciej Żarnowski (gitara) oraz Andrzej Jeżewski (klawisze). W styczniu 2008 roku rozpoczęły się prace nad trzecim długogrającym dziełem formacji.

- Zależało nam na tym, żeby nowa płyta była melodyjna, brzmiała ciepło i miała dużo przestrzeni - zapowiadali przed premierą Porowski i Żarnowski.- Kosztowało nas to dużo pracy, ale udało się. Naszym zdaniem jest to najlepsza z dotychczasowych produkcji zespołu. Nagraliśmy 10 piosenek mających różny charakter. Bawiliśmy się, korzystaliśmy z różnych inspiracji, eksperymentowaliśmy z formą, ale efekt końcowy to spójny brzmieniowo materiał, eksponujący nasz naturalny styl w bardzo nowoczesnym kontekście brzmieniowym.

Producentem albumu został Marcin Bors znany ze współpracą z Kasią Nosowskią czy formacjami Pogodno i BIFF. W studiu zespół wokalnie wspomagał Krzysztof Zalewski, a na perkusji Michał Mioduszewski oraz Adam Moszyński.

Owocem sesji był longplay "Roboty i Romantycy". Krążek pojawił się w sprzedaży 5 czerwca 2009 roku. Na promujące single wybrano "Pomyśl o mnie jeden raz" i "Ucieczkę z miasta".

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!