szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Stevie Wonder

Stevie Wonder

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [7 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 5701

    Ostatnio odwiedzany: 2019-05-20

Istnieją ludzie, dla których nie ma rzeczy niemożliwych. To właśnie Stevie Wonder. Odważnie sięgał po swoje marzenia, słuchał głosu serca, a jego postawa budziła i budzi nadal podziw, szacunek i uznanie. Stevie Wonder to już właściwie żywa legenda amerykańskiej sceny muzycznej. Niektóre źródła podają, że sprzedał ponad 100 milionów płyt na całym świecie.


Stevland Hardaway Judkins (zmienił później nazwisko na Morris) urodził się 13 maja 1950 roku w miejscowości Saginaw, w stanie Michigan, jako trzecie z sześciorga rodzeństwa. Urodził się sześć tygodni przed terminem z chorobą, która dotyka 10-15 procent wcześniaków (tzw. retinopatia wcześniacza). Mówi się, iż do ślepoty doprowadził go błąd personelu medycznego, który poddał go nieodpowiedniej tlenoterapii w inkubatorze, czego następstwem była utrata wzroku. Ze swojego kalectwa nigdy nie robił problemu, według niego oczy nie były mu potrzebne, by żyć pełnią życia.

Był synem Calvina Judkinsa i Luli Mae Hardaway. Związek jego rodziców daleki był od ideału. Calvin nadużywał alkoholu, bił żonę i zmuszał ją do prostytucji. Lula zostawiła go, gdy Stevland miał cztery lata. Razem z dziećmi przeniosła się do Detroit. Tam wyszła za mąż i zmieniła nazwisko na Morris. W tamtym okresie, w trosce o bezpieczeństwo Stevlanda, nie pozwalała mu opuszczać domu bez opieki, więc chłopiec zaczął odkrywać świat na własny sposób.

- Przeważnie leżałem na podłodze przy radiu, zasłuchując się w piosenki typu "Shake, Rattle and Roll" i inne hity z tamtych czasów - wyznał ContactMusic.com. - Wszystko mnie wtedy bardzo ciekawiło. Zastanawiałem się "jak oni to robią?".

Wkrótce zapisał się do chóru kościelnego. Jego muzyczny geniusz szybko dał o sobie znać. W wieku pięciu lat sam, z własnej woli, nauczył się grać na perkusji i harmonijce ustnej, a zaraz potem zaczął brać lekcje gry na pianinie. Gra przychodziła mu niezwykle łatwo, a nauczyciele nie szczędzili mu pochwał. Początkowo występował na ulicy, grał dla przyjaciół i wszystkich, którzy mieli ochotę go słuchać. Pewnego dnia na jego występ natknął się Ronnie White, muzyk z popularnego zespołu The Miracles. Zachwycił się talentem Stevlanda i zorganizował dla niego prestiżowy koncert, na który zaproszony został m.in. właściciel wytwórni płytowej Motown. Ludzie z branży byli pod tak wielkim wrażeniem gry chłopca z Michigan, że nadali mu przydomek "Stevie Wonder" ("Cudowny Stevie") i w niedługi czas potem podpisano z nim kontrakt płytowy.

Miał wtedy zaledwie 11 lat. Jego pierwsze dwa albumy wydane pod szyldem Little Stevie Wonder okazały się umiarkowanym sukcesem. Niektóre piosenki pomagała mu wtedy pisać mama, która wspierała go na każdym kroku. Utwór "I Call It Pretty Music, But the Old People Call It the Blues" gościł na playlistach amerykańskich rozgłośni radiowych i był pierwszym małym hitem Steviego. Druga płyta, zatytułowana "Tribute to Uncle Ray" to hołd dla jego idola Raya Charlesa. Podobnie jak on, Stevie posiadał zamiłowanie do eklektyzmu i w swojej muzyce mieszał takie gatunki jak R&B, pop, jazz, funk, soul, rock and roll, reggae i muzykę afrykańską. Pierwszy wielki sukces przyszedł wraz z wydaniem trzeciego krążka "The 12 Year Old Genius", z którego utwór "Fingertips (Pt. 2)" stał się przebojem numer jeden na amerykańskich listach.

We wrześniu 1970 roku Stevie ożenił się z kompozytorką i jednocześnie eks-sekretarką Motown Records, Syreetą Wright. Ich małżeństwo nie trwało długo, już dwa lata później wzięli rozwód za porozumieniem stron. Przy kolejnym związku był już bardziej wstrzemięźliwy i mimo, iż z Yolandą Simmons spłodził dwoje dzieci, nie stanął z nią na ślubnym kobiercu. Uczucia towarzyszące narodzinom jego pierwszego dziecka, Aishy Morris, postanowił odzwierciedlić w utworze "Isn't She Beautiful", który wpisał się na długą listę jego hitów. Aisha poszła w ślady ojca i została wokalistką. Odbyła z nim nawet trasę koncertową i wielokrotnie brała udział w jego nagraniach.

Stevie Wonder w 1973 roku otrzymał 5 statuetek Grammy. Uznanie jury przyniosły mu utwory "Superstition" i "You Are the Sunshine of My Life", światowej sławy hity do dzisiaj przerabiane przez wielu artystów, a także wydany w tym roku album "Innervisions". Dzisiaj artysta ma już na swoim koncie 25 statuetek Grammy wliczając w to nagrodę za całokształt twórczości. W 1984 roku poproszono go o skomponowanie muzyki do komedii Gene'a Wildera "Kobieta w Czerwieni". Tak właśnie powstał największy hit Wondera, szlagier "I Just Called to Say I Love You". Za tę piosenkę został doceniony przez amerykańską Akademię Filmową i otrzymał Oscara w kategorii najlepszy utwór.

Stevie był otwarty na każdą muzykę, toteż nawiązał współpracę z tak różnymi wykonawcami, jak Sting, Andrea Bocelli, Busta Rhymes, B.B. King czy Paul McCartney. Kolejne płyty umacniały jego pozycję na rynku. W muzyce, tak jak i w życiu nie było dla niego żadnych barier.

- Jeśli ktoś nie posiada zdolności widzenia, nie oznacza to wcale, że nie posiada wizji - powiedział w jednym z wywiadów.

W 2001 roku Stevie Wonder po raz drugi postanowił stanąć przed ołtarzem. Poślubił projektantkę mody. Kai Milla Morris urodziła jego szóste i siódme dziecko. Najmłodszy syn przyszedł na świat w jego 55. urodziny.

Gwiazdor nigdy nie porzucił marzeń o tym, iż będzie mógł kiedyś zobaczyć świat. Na początku nowego milenium chciał wziąć udział w pionierskiej operacji przywrócenia wzroku, przy której by się posłużono technologią opartą na mikrochipach. Niestety, wstępne testy nie wypadły pomyślnie i pomysł zarzucono.

W 2006 roku, w wieku 76 lat zmarła matka Steviego, Lula Mae Hardaway. Załamany jej śmiercią artysta odwołał zaplanowane koncerty i zaszył się w domu na parę miesięcy. Gdy powrócił na scenę oświadczył prasie, że zrobił to za namową swojej zmarłej matki, która przemówiła do niego we śnie.

- Powiedziała mi "nie możesz przestać robić tego, co robisz" - wyznał podczas oficjalnej konferencji prasowej. - Czułem, że chciała dać mi do zrozumienia w tym śnie, iż powinienem dalej wykorzystywać dar, którym obdarzył mnie Bóg i nie mogę tego zaprzestać. Zawsze mi powtarzała "nic nas nigdy nie rozdzieli, nawet śmierć".

Do wielkich fanów Steviego Wondera należy m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama. Utwór "Signed, Sealed, Delivered I'm Yours" został wykorzystany podczas jego kampanii prezydenckiej.

- Jest moim największym idolem - powiedział Barack Obama w wywiadzie dla pisma "Rolling Stone". - Kiedy zacząłem interesować się muzyką, Stevie Wonder wydawał znakomite albumy - "Music of My Mind", "Talking Book", "Fulfillingness' First Finale", "Innervisions" i "Songs in the Key of Life". To najznakomitszy set pięciu płyt jednego artysty, jaki kiedykolwiek słyszałem.

Stevie otrzymał Nagrodę Biblioteki Kongresu, wyróżnienie przyznawane przez amerykański rząd. Ceremonii wręczenia lauru, która odbyła się 25 lutego 2009 roku, towarzyszył specjalny koncert artysty w Białym Domu.

Nie podlega dyskusji fakt, iż jest to jeden z największych geniuszy muzycznych w historii. Mimo przeciwności losu, bez względu na to, o czym śpiewa, zawsze stara napełniać piosenki nadzieją i optymizmem.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +2 [2]
~angikk [2010-09-09 19:54]

Wielki Stevie
Dla mnie też jak dla prezydenta Obamy jest mistrzem !

odpowiedz