szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

The Doobie Brothers

fot. oficjalna str. The Doobie Brothers

The Doobie Brothers

  • Ocena ogólna:

    0/5
    [0 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 673

    Ostatnio odwiedzany: 2018-12-17

The Doobie Brothers sprzedali ponad 50 milionów płyt sprzedanych na całym świecie, otrzymali 11 multiplatynowych krążków i 13 złotych albumów. Do tego stos nagród Grammy i innych wyróżnień. The Doobie Brothers to jeden z najpopularniejszych rockowych, amerykańskich zespołów lat 70.


Historia grupy wiąże się z działającą na przełomie lat 60. i 70. kalifornijską formacją Pud. Założyciele zespołu - gitarzysta i wokalista Tom Johnston oraz perkusista John Hartman zostali sobie przedstawieni przez Skipa Spence'a - lidera Moby Grape. Pud dość szybko zakończył działalność, co nie przeszkodziło artystom spotykać się na wspólne jammowanie. Wkrótce do Johnstona i Hartmana dołączył basista Dave Shorgen i gitarzysta Patrick Simmons. Miła atmosfera, która udzielała się podczas grania zachęciła muzyków do założenia kolejnego zespołu. Ta sama dobra atmosfera wpłynęła na kreatywność w doborze nazwy, pod którą mieli występować. The Doobie Brothers nawiązuje do trawy, która najwyraźniej miała dla nich szczególne znaczenie podczas wspólnych, muzycznych spotkań - doobie to slangowe określenie jednego z gatunków marihuany... Miłośnicy zielonej używki dość szybko znaleźli pierwszych fanów. Dzięki dużej liczbie koncertów i półamatorskich nagrań demo o The Doobie Brothers zrobiło się głośno w kręgach brodatych, długowłosych motocyklistów, z niesławnym gangiem Hell's Angels na czele. Głośne, rockowe granie oparte na dwóch elektrycznych gitarach zwróciło też uwagę wytwórni Warner Bros. Już w 1970 roku zespół podpisał z nią kontrakt.

Realizując swój debiutancki album grupa zrezygnowała z wcześniejszego motocyklowego image'u. Również i utwory z albumu "The Doobie Brothers" mocno odstawały od tego do czego formacja przyzwyczaiła swoich pierwszych słuchaczy. Więcej akustycznych gitar i kompozycje nawiązujące do country nie zagwarantowały muzykom sukcesu. Stratę nadrobiła wydana rok później płyta "Toulouse Street" zawierająca, mocniejsze, rockowe kawałki. Album nagrany został z nowym perkusistą - miejsce Shorgena zajął Michael Hossack.

Przez następnych parę lat The Doobie Brothers torowali sobie drogę kolejnymi przebojowymi wydawnictwami. Na nagranej w 1973 roku płycie "The Captain and Me" znalazły się dwa wielkie hity grupy: "China Groove" i "Long Train Runnin'". Niedługo potem formację opuścił Hossack, którego przytłoczyła liczba koncertów promujących dzieło. Muzyk uważał, że się twórczo wypalił i potrzebował odpoczynku. Na jego miejsce szybko znalazł się nowy kandydat - Keith Knudsen, który dokończył z zespołem prace nad "What Were Once Vices Are Now The Habits". Kompozycja "Black Water" stała się pierwszym w historii grupy singlem, który zajmował czołową pozycję na listach przebojów.

Pogarszający się stan zdrowia Toma Johnstona nie wróżył zespołowi niczego dobrego. Ciągłe trasy i utrzymywanie, przez grupę gwiazdorskiego statusu kosztowały członków wiele nerwów, ale także i fizycznych dolegliwości z tym związanych. Podczas trasy promującej, wydaną w 1975 roku, płytę "Steampede" muzyk dostał ataku wrzodów żołądka i trafił do szpitala. Lukę po Johnsonie wypełnił Michael McDonald - wokalista, klawiszowiec i autor tekstów. Wcześniej do The Doobie Brothers dołączył, trzeci gitarzysta - Jeff Baxter. Obaj artyści udzielali się wcześniej w zespole Steely Dan. To dzięki nowym muzykom, nastąpił zwrot w twórczości formacji.

- On zmienił kierunek, w którym szedł zespół, o 180 stopni - powiedział Tom Johnston o McDonaldzie - podczas udzielonego w 2001 roku wywiadu dla Cottage Views. - To szalenie utalentowany facet. Po tym jak ja opuściłem grupę, zaczęli tworzyć muzykę, rzekłbym, bardzo klasyczną. Dotychczasowe hardrockowe utwory ustąpiły miejsca kawałkom o spokojniejszym softrockowym, ocierającym się o soul, brzmieniu. W gitarach Baxtera dało się słychać też echa jazzu. W tym lekkim stylu utrzymanych było kilka kolejnych wydawnictw zespołu, na czele z największym płytowym przebojem The Doobie Brothers - "Minute by Minute" z 1978 roku. Singlowy megahit "What a Fool Believes" zgarnął nagrodę Grammy za utwór roku. Na tym też albumie pojawił się gościnnie były członek grupy - Tom Johnston. Sukces płyty szedł w parze z ogromnym stresem, na który narażeni byli muzycy. Doszło do kilku konfliktów. W wyniku jednego z nich grupa straciła Hartmana i Baxtera.

Album "One Step Closer", wydany w 1980 roku, nagrany był z nowymi muzykami - gitarzystą Johnem McFee, byłym członkiem zespołu Clover, oraz sesyjnym perkusistą - Chetem MacCrackenem. Mimo iż formacji nie udało się podnieść, ustawionej przez "Minute by Minute" poprzeczki, płyta osiągnęła status platynowej, a kompozycja "Real Love" trafiła na listę największych hitów zespołu.

W 1981 roku Patrick Simmons zdecydował się opuścić muzyków i skupić na solowej karierze. Pozostali artyści również wydawali się być zmęczeni ciągłymi trasami i ciężką pracą nad każdym kolejnym wydawnictwem. Członkowie The Doobie Brothers postanowili więc tymczasowo zawiesić działalność i zagrać ostatnia serię koncertów. Występy został zarejestrowane i wydane pod nazwą "Farwell Tour" w 1983 roku.

Po pięcioletniej przerwie zespół ponownie zmobilizował siły, by wziąć udział w cyklu jedenastu koncertów charytatywnych. Do składu powrócił Johnston i Simmons. Bilety na występy sprzedały się w tempie iście rekordowym, co dało do myślenia muzykom. - The Doobie Brothers miał jeszcze szanse powtórzyć dawne sukcesy…Ostatni z koncertów odbył się w Moskwie, gdzie oprócz zachodnich kapel wystąpiły też radzieckie gwiazdy rocka. Potwierdziły się plotki krążące wśród fanów tych kalifornijskich weteranów - formacja nie tylko reaktywowała się, ale i zaatakowała rynek płytą, która utrzymana była w klimacie ich wczesnych dokonań. Zapowiadający nowy album singel "The Doctor" zawierał wszystkie te cechy, za które The Doobie Brothers był uwielbiany. Kawałek niejednokrotnie porównywalny był to klasycznego już "China Grove". Zgodnie z oczekiwaniami, wydany niedługo potem longplay "Cycles", przyjęty został znakomicie. Po dwóch latach światło dzienne ujrzał jego następca - "Brotherhood" . Muzycy znów zapuścili włosy i powrócili do motocyklowego wizerunku, przyodziewając skórzane kurtki i ciężkie buty.

Ostatnie lata to głównie ciągłe przetasowania personalne i cała masa składankowych wydawnictw z najlepszymi kompozycjami zespołu. Do tego doliczyć trzeba płyty zawierające materiał koncertowy. Bo, jedno trzeba Marychowym Braciom przyznać - pod względem liczby występów biją oni na głowę niejedną młodą grupę z czołówek światowego Billboardu. Cóż, ci rockowi weterani to zahartowana w scenicznym boju, nierdzewna stal. Z całą pewnością starzy fani nie pogardziliby odrobiną świeżego materiału. Przecież ostatni pełny album Doobiesów - "Sibling Rivalry" - ukazał się w 2000 roku.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!