szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Jacek Lachowicz

fot. Color Multimedia

Jacek Lachowicz

  • Ocena ogólna:

    4.43/5
    [7 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 4982

    Ostatnio odwiedzany: 2020-03-29

Jacek Lachowicz jest muzykiem i producentem muzycznym. Gra na instrumentach klawiszowych. Występuje pod nazwą "Lachowicz". Wcześniej związany był z zespołami: Ścianka i Lenny Valentino. Współpracował m.in. z Anią Dąbrowską. Jacek Lachowicz urodził się 15 listopada 1972 roku w Gostyninie w województwie mazowieckim.


Ukończył Wydział Instrumentalny Wyższej Szkoły Muzycznej w Gdańsku w klasie fortepianu. Swoje początki na klawiszach szlifował w zespole Ścianka, w którym grał od 1996 do 2005. Swoje odejście z grupy tłumaczył w wywiadzie dla Gaz-ety.vivo.pl. - Graliśmy wspólnie dziewięć lat - wyjaśniał. - Mieliśmy dobre i złe chwile. Z czasem tych ostatnich było coraz więcej. Coś się między nami wypaliło. Dlatego postanowiłem podjąć radykalne kroki. Wreszcie jestem na swoim. Od tej pory występuje solo, firmując swój projekt po prostu "Lachowicz".

Od tego czasu parał się przeróżnymi zajęciami, zawierając interesujące współprace. W 2000 roku pomagał przy wydaniu EP-ki Andrzejowi Smolikowi, jest również autorem jednej z piosenek z albumu Krzysztofa Krawczyka "Bo marzę i śnię…" wydanego w 2002 roku. Trafiło mu się także kilka epizodów filmowych wraz z Tymonem Tymańskim i zespołem Transistors. W 2003 roku nagrał muzykę do obrazu Wojciecha Smarzowskiego "Wesele", w którym również zadebiutował jako aktor. A w dwa lata później stworzył ścieżkę dźwiękową do filmu "Oda do radości", nagrodzonego na XXX FPFF w Gdyni.

- Najbardziej spektakularną sytuacją była współpraca z Tymańskim przy muzyce do "Wesela" - opowiedział o swoich zawodowych perypetiach serwisowi Brzmienia.pl - Głównie to są jego utwory, natomiast ja mu bardzo pomogłem jeśli chodzi o warstwę ideową. Żałuję, że nie udało się zorganizować trasy, gdzie orkiestra, która brała udział w nagraniu tej płyty pokazałaby się przynajmniej na dziesięciu koncertach w Polsce. To byłoby wzbogacenie naszej sceny, bo czasem wydaje mi się, że jest straszna "bida". Ze Smolikiem to była krótka historia, jeśli chodzi o Krawczyka to też, przez Smolika bardziej.

Najważniejszym wydarzeniem w karierze solowej artysty był wydany w 2004 roku debiutancki album "Jacek Lachowicz". Muzyk dostał szansę urzeczywistnienia swoich marzeń o samodzielności twórczej i ją wykorzystał, tworząc album, którym cieszył się pozytywnym odbiorem, zarówno wśród nowych słuchaczy, jak i fanów pamiętających Lachowicza ze Ścianki. Na płycie znajdują się spokojne, naładowane odpowiednia ilością elektroniki utwory, tworzące chilloutową atmosferę.

Równie pozytywny odbiór zapewniają koncerty Lachowicza i spółki. W przypadku jego debiutu pomagali mu Marcin Macuk (Pogodno) i Michał Gos (Oczi Ciorne). Wartym odnotowania jest także udział Lachowicza w trójmiejskim zespole Kobiety, a także współtworzenie projektu Lenny Valentino, za który otrzymał nagrodę przemysłu fonograficznego Fryderyk w kategorii muzyka alternatywna. W roku wydania swojego pierwszego albumu wziął także udział w projekcie Cobra, uznanego jazzmana Johna Zorna, zaprezentowanym na Warsaw Summer Jazz Days '04.

W 2007 ukazało się drugie wydawnictwo Lachowicza. Płyta została zatytułowana "Za morzami". W singlowym kawałku "Płyń" gościnnie wystąpiła Ania Dąbrowska. Krążek stanowi dość znaczący zwrot w twórczości Jacka. "Za morzami" to płyta znacznie bogatsza brzmieniowo, nagrał ją właściwie już zespół, chociaż oczywiście większość ścieżek samodzielnie stworzył Lachowicz. Po za tym w całości zaśpiewana jest po polsku, w przeciwieństwie do debiutu.

- Historia drugiej płyty jest o tyle inna, że zaczęła się ona krystalizować po wydaniu pierwszej, kiedy zacząłem grać koncerty w trio. Wymyśliłem trio, bo to ograniczony skład, ale można z nim osiągnąć energię na koncertach - tak o swoim drugim albumie wypowiedział się w wywiadzie dla Brzmienia.pl. - Na początku były dosyć duże problemy, bo ten skład się nie mógł wykrystalizować. Nawet przed wydaniem drugiej płyty miałem taki problem, że gitarzysta zrezygnował, że tak powiem, przed samym wejściem do studia. Postanowiłem nie odpuszczać, sam wziąłem gitarę, wymyśliłem jak to ma brzmieć.

Jednak muzyk miał świadomość, że nie jest w stanie zrobić wszystkiego samodzielnie, chcąc stworzyć płytę bardziej rozbudowaną muzycznie, tym samym odejść od prostoty, która cechowała pierwszy album, gdzie towarzyszyła mu głównie gitara akustyczna. Tak doszło do współpracy Lachowicza z Andrzejem Izdebskim, którego poznał dzięki Michałowi Gosowi, z którym tamten grał na co dzień. Ta znajomość okazała się bardzo komfortowa, ponieważ Izdebski ogarniał wszystko we własnym studiu dzięki czemu muzycy dostali właściwie nieograniczoną ilość czasu, by móc doszlifować brzmienie i aranżacje.

- Na przykład w połowie nagrań doszedłem do wniosku, że wszystko trzeba zrobić jeszcze raz, bo mi to w tym kształcie nie odpowiada - ciągnie artysta. - Chciałem się odkleić od tego brzmienia, nazwijmy to, rockowego - polskiej alternatywy. Byłem ciągle kojarzony z tą alternatywą i nie to że mnie to mierzi, ale gdzieś mam to za plecami, że nie potrafię tego zrobić w inny sposób. Już nie mówię o akcjach popowych, ale bardziej takich zupełnie nowych.

W 2008 roku ukazał się trzeci longplay, "Runo", na którym Lachowicz przemyca dźwięki z pogranicza ambientu i muzyki filmowej, jak sam trafnie to w jednym z wywiadów określił - "tworząc muzykę tła". Na wiosnę 2009 roku zaplanowana jest premiera jego czwartego solowego wydawnictwa.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!