szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

podobni artyści

Bassisters Orchestra

fot. mat. promocyjne

Bassisters Orchestra

  • Ocena ogólna:

    4.5/5
    [2 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 838

    Ostatnio odwiedzany: 2018-12-14

Bassisters Orchestra to polska supergrupa, skupiająca artystów z kompletnie różnych środowisk twórczych. Pierwotnie Bassisters Orchestra był projektem jednorazowym, powołanym przez Wojciecha Mazolewskiego do stworzenia muzyki dla występów trupy teatralnej Plastique Volange w gdańskim klubie Plama w 1997 roku.


- Ze względów finansowych teatr ten nie mógł przywieźć własnej orkiestry, więc poproszono mnie o napisanie muzyki do ich spektaklu - wspomina początki Mazolewski w wywiadzie dla "PopUp Magazine". - Był to spektakl z okazji millenium Gdańska i polegał na tym, że artyści puszczali nad miastem dmuchane istoty - głównie smoki. Zorganizowałem orkiestrę złożoną z różnych znajomych. Zebrałem wszystkich znanych mi bębniarzy, z trójmiejskich szkół muzycznych pozbierałem sekcję dętą złożoną z puzonów, trąbek itd. Tak na marginesie, wtedy poznałem Tomka Ziętka, którego zaprosiłem później do współpracy w Pink Freud, który przyszedł na to moje pospolite ruszenie i był wyróżniającym się muzykiem. Solistami byli Asia Harchan i Mikołaj Trzaska. Naturalnie nikt nie przewidział przemarszu przez miasto, czyli że zgromadzona publiczność będzie nas miażdżyć w czasie spektaklu. Było śmiesznie i ciekawie.

Nazwę sam autor projektu wyjaśnia tak w tym samym wywiadzie: "Moim pomysłem było stworzenie grupy basistów, być może grających też na innych instrumentach, ale basistów. Jednak nigdy do tego nie doszło".

Projekt został odłożony na długie lata - jego reaktywacja nastąpiła dopiero w 2001 roku na potrzeby kolejnej sztuki, tym razem "Dialogus in Conventionae" Teatru Tańca Dada von Bzdulow. Tym razem do współpracy Mazolewski zaprosił Rogulusa (Marka Rogulskiego) - performera, Sławka Jaskułkę, Marka Jarzębskiego, Tomka Ballauna i Pawła Nowickiego.

- Zebrałem ten zespół, aby nagrał muzykę teatralną, miniatury, które napisałem - kontynuuje dla "PopUp". - Z moich miniatur zaczęły powstawać suity niemal dwudziestominutowe. Do spektaklu wybraliśmy naturalnie pierwsze fragmenty z tamtej sesji, ale większe części tej improwizowanej nocy wydaliśmy na płycie w wytwórni Rogulusa TNS Rec.

Płyta ukazała się w 2001 pod prostym tytułem "Bassisters Orchestra". Po paru koncertach Mazolewski odłożył po raz kolejny projekt na drugi plan, zajmując się swoim głównym zespołem - Pink Freud. Kolejna "okazja" do zaprezentowania Orkiestry miała miejsce w 2003 roku, podczas Gdańskich Nocy Jazzowych. Tym razem skład prezentował się iście gwiazdorsko - Mazolewskiego na saksofonie wspomógł Mikołaj Trzaska, na bębnach Macio Moretti, a wokalnie Fisz. Całości dopełniał Bunio (Michał Skrok) oraz Emade.

- Po bodajże dwóch spotkaniach wszyscy okazali się na tyle odważni, żeby zaakceptować propozycję, by przyjechać dzień wcześniej, zagrać jedną próbę, zastanowić się co chcemy zrobić i potem zagrać koncert. Mieliśmy mało materiału przygotowanego, ale wszyscy byli na tyle kreatywni, że przez cały koncert miałem dreszcze. (…) Na tamtym koncercie przewijało się wszystko - punk, reggae, elementy hip-hopowe, czad i improwizacja. - mówi lider.

Materiał z tego koncertu ukazał się jako singel w wydawnictwie Asfalt Records w 2004 roku pod tytułem "Live at Wrzeszcz". Są na nim tylko dwa utwory, ponieważ... - (…) coś nawaliło w konsolecie i od drugiego utworu nagranie się nie nadawało do wykorzystania - jak z rozbrajającą szczerością wyjaśnia lider projektu dla Popup.

Nowy skład tak się ze sobą zżył, że postanowił nagrać pełnowymiarowy krążek. - Gdy okazało się, że nagranie potwierdza nasze entuzjastyczne wrażenia, poczuliśmy, że mamy skład, z którym możemy wszystko, jak ktoś kiedyś śpiewał - wspomina Mazolewski. - Parę numerów mieliśmy napisanych, na przykład "Nastroje", weszliśmy do studia na kilka dni, zagraliśmy, co było do zagrania plus mnóstwo improwizacji. Nagraliśmy 22 numery a na płycie jest bodajże czternaście. Najlepsze w tej płycie jest, że każdy z nas w pewien sposób ją produkował.

Wydanie pełnometrażowego, studyjnego albumu było w takim wypadku tylko kwestią czasu - a tego muzycy trochę potrzebowali.

- Płyta okazała się takim kukułczym jajem - wyjaśniał Moretti na stronie Asfalt Records. - Po nagraniu materiału u Maćka Cieślaka całość została zgrana do miksu na płyty CD i rozpoczęła wędrówkę po naszych domach, komputerach, życiach. Aż trudno uwierzyć, że tyle trwało zanim w końcu przysiedliśmy i zamknęliśmy ten temat. Mimo, iż wydawało się, że nie do końca tak będzie, płytę wyprodukowało zaimprowizowane trio producenckie w składzie: Bunio, Emade i Macio. Trochę u Bunia na chacie (mieszkał wtedy na warszawskich Jelonkach), trochę u Emadego w studio (też niedaleko Jelonek) i gdzieś tam jeszcze pokątnie.

Długo oczekiwany longplay pod tytułem "Numer Jeden" (poprzedzony singlem pod tym samym tytułem) ukazał się w końcu w czerwcu 2006 roku. Wydanie krążka powiązane było z koncertami w całej Polsce, m.in. grupa wystąpiła na festiwalu Heineken Open'er Festival w Gdyni w 2007 roku.

Ostatecznie projekt został jednak ponownie zawieszony - nie ma oficjalnych informacji ani o zakończeniu działalności "grupy do działań specjalnych" Mazolewskiego, ani o pracach nad nowym materiałem. Większość muzyków zajęta jest obecnie innymi działaniami.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!