szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Blindead

fot. Joanna "frota" Kurkowska

Blindead

  • Ocena ogólna:

    4.81/5
    [31 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 5112

    Ostatnio odwiedzany: 2018-11-18

Trójmiejski zespół Blindead działa od połowy 1999 roku. Jednym z jego założycieli jest Mateusz Śmierzchalski, znany bardziej jako Havoc. Drugim był basista, Michała "Zimy" Zimorski. W ciągu kilku miesięcy skład Blindead poszerzyli Marek "Deadman" Zieliński na gitarze, Konrad Ciesielski na perkusji oraz Patryk Adamczyk za mikrofonem.


Jednocześnie Havoc dostał angaż w grupie Behemoth. Właśnie ten zespół był dla 17-letniego wówczas muzyka głównym zajęciem, z czasem jednak to Blindead, wówczas jeszcze funkcjonujący pod nazwą Incorrect Personality, stał się priorytetem. Po przygotowaniu niezbyt udanego demo, do czego przyznają się sami twórcy, kapela postanowiła nagrać pierwszy album. Nad brzmieniem czuwał Arkadiusz "Malta" Malczewski. Niestety wokalista opuścił szeregi bandu i sesję przerwano. Minął rok zanim miejsce Adamczyka w Incorrect Personality zajął związany wcześniej z Neolithic - Patryk Zwoliński, zwany Nickiem. Z nowym kolegą w zespole i już pod szyldem Blindead zespół nagrał demo "Dig for me...".

- Zmieniliśmy nazwę, po tym jak doszedł do nas Nick. Poczuliśmy chyba, że zaczynamy coś w pewnym sensie od początku, od zera - tłumaczył Havoc w rozmowie z Metal.pl. - Zaczęliśmy szukać na nowo drogi, którą mieliśmy pójść dalej.

W tym samym czasie Havoc zakończył współpracę z Behemothem, koncentrując się na grze w Blindead. W styczniu 2004 roku nastąpiły koleje przetasowania w składzie. Basistę i współzałożyciela Michała Zimorskiego zastąpił Rafał "Brovar" Brauer (Behemoth, Immemorial). W końcu, w lipcu 2005 roku, artystom udało się zebrać w Dębicy, w Screw Factory Studio Janusza Bryty i zarejestrować 6 utworów na debiutancki longplay.

- Odeszliśmy od rozbudowanych, często improwizowanych numerów, które robiliśmy w Incorrect Personality na rzecz trochę bardziej okrojonych form, często nawet przypominających budową, piosenkę ze zwrotką i refrenem - kontynuuje gitarzysta. - W ten sposób nagraliśmy np. demo "Dig for me...", później był okres, w którym stworzyliśmy masę numerów, które nie przetrwały próby czasu i na szczęście nigdy ich nie zarejestrowaliśmy (śmiech). Następnie zrobiliśmy płytę "Devouring Weakness", po której poczuliśmy, że to jest właśnie to, że powoli zaczynamy znów tworzyć tak jak najbardziej kochamy.

Dzieło "Devouring Weakness" ujrzało światło dzienne rok po rozpoczęciu sesji w barwach Empire Records. Krążek został dołączony do magazynu "Thrash'em All". - Wiesz, nie mieliśmy tak naprawdę innej opcji - wyjaśniali później twórcy w wywiadzie dla Popup Music. - Materiał leżał niewydany od roku, a my pracowaliśmy już nad drugą płytą. Dostaliśmy propozycję od Mariusza i stwierdziliśmy, że właściwie czemu nie. Tym sposobem debiut rozszedł się w liczbie kilku tysięcy egzemplarzy, więc myślę, że był to całkiem niezły początek.

Z miejsca pojawiły się porównania do Isis, Pelican a także Neurosis, o czym można było przeczytać w recenzjach oraz komentarzach na forach internetowych. W ramach promocji materiału zespół dał serię koncertów. - Zagraliśmy trasę po Polsce z Hermh, Hell-Born i Massemord , która poza dużą ilością świetnej zabawy, była też dla nas bardzo cennym doświadczeniem - zdradził po kilku latach Havoc.

Wkrótce nastąpiły kolejne zmiany kadrowe. Brovar opuścił Blindead, ze względu na zobowiązania wynikające z pracy technicznego Vader. Rolę basisty przejął Piotr "Zvierzak" Kawalerowski. Jednocześnie szeregi formacji poszerzył, Bartosz Hervy - znany między innymi z Agonised By Love i twórczości solowej ( H_12, Hervy), który zajął się partiami klawiszowymi i samplami. Z nowymi muzykami na pokładzie, grupa wzięła się za nagrywanie drugiego długogrającego wydawnictwa. W sesji gościnny udział wziął Wacław "Vogg" Kiełtyka z Decapitated, grając w jednym z utworów na akordeonie. Prace ponownie obyły się pod okiem Janusza Bryty w Dębicy, ale efekt znacznie różnił się od debiutu. Zespół nie tracąc nic ze swojej siły, odszedł od typowo metalowego grania i rozwinął się w kierunku bardziej rozbudowanych, kontrastowych form, które czasem zahaczają o klimaty industrialno-ambientowe.

- W ciągu kilku lat istnienia Blindead przeszli nietypową ewolucję. Zamiast - śladem na przykład Anathemy - skłaniać się z wiekiem ku coraz mniej ekstremalnym dźwiękom, Pomorzanie porzucili znane z dem nastrojowe "smęty" na rzecz utworów co prawda ambitniejszych, ale brutalniejszych - pisał Mieszko B. Wandowicz w serwisie Esensja.pl.

Ową ewolucję dało się usłyszeć na albumie zatytułowanym "Autoscopia / Murder In Phazes". Materiał, na który składa się 7 kompozycji, był gotowy pod koniec lipca i został zarejestrowany w sierpniu 2007 roku, do sprzedaży trafił jednak dopiero 18 sierpnia 2008 roku.

Dzieło zostało znakomicie przyjęte. - Żaden fan gatunku nie ma prawa zawieść się na "Autoscopia / Murder In Phazes"- oceniał Łukasz Dubaniowski w serwisie Gery.pl. - Płyta jest ciężka i soczysta, a do tego przemyślana i świetnie wyprodukowana. Wszystkie ingrediencje są tutaj na miejscu i Blindead, obok Tenebris i Nightly Gale, swobodnie może uchodzić za jednego z czołowych przedstawicieli nieszablonowego metalu w Polsce.

Dzieło doczekało się także recenzji w zagranicznych serwisach poświęconych muzyce metalowej i alternatywnej. O trójmiejskiej kapeli można było przeczytać chociażby na stronach niemieckich, duńskich, włoskich, greckich, angielskich czy portugalskich.

Jednocześnie pojawiły się propozycje ważnych występów. Formacja zagrała w roli supportu przed The Ocean i Thema 11 we wrocławskim Firleju (kwiecień 2008) oraz parę miesięcy później przed Cult Of Luna w Warszawie i Wrocławiu, a następnie, w sierpniu 2008 roku także w stolicy, przed Neurosis.

- Koncerty z Cult Of Luna, były dla nas bardzo ważne i udały się naprawdę zajebiście. Pierwszy raz mieliśmy taką publiczność w Warszawie i we Wrocławiu - ekscytował się Havoc w rozmowie z dziennikarzem Darkplanet.pl. - To był naprawdę konkret, ale nie mogę sobie wyobrazić lepszej promocji dla nas w tym kraju niż support przed Neurosis. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że jesteśmy częścią tego wydarzenia!

Na żywo zespół radził sobie jeszcze lepiej niż na albumach. - Zabrzmieli bardzo dobrze - ciężko, potężnie i selektywnie. Co przy sześcioosobowym składzie, z ważną rolą klawiszy, gęsto grającymi gitarami, mocno pracującą sekcją rytmiczną i nie zawsze ryczącym na pełnym wydechu wokaliście, jest szczególnie ważne - zachwycał się popisem Blindead przed Neurosis Zbigniew Zegler z Wirtualnej Polski. - W studiu zrobili ogromne postępy w stosunku do debiutanckiej płyty, a na żywo pozostają doskonale radzącymi sobie zwierzętami scenicznymi.

Kilka miesięcy później artyści nadal robili wrażenie na dziennikarzu. - Po kilkuminutowym wstępie (jak się okazało będącym początkiem nowego utworu "Impulse" z EP-ki o takim samym tytule, która ukaże się po Nowym Roku), na scenę wkroczył Nick. Facet, który prawdopodobnie ma przeszczepione płuca żubra albo innego grubego zwierza, bo człowiek raczej nie jest w stanie robić z głosem tego, co on - relacjonował Zegler koncert w warszawskiej Progresji w grudniu 2008 roku. - Odpowiednio potężny ryk, bez trudu przedzierający się przez masyw dźwięków, którymi bombarduje Blindead, wprawił w zachwyt i tak już oczarowanych słuchaczy.

Jeden z utworów Blindead - "Phaze I: Abyss" - trafił na składankę "Shortcut To Polish Music", gdzie znalazły się także nagrania takich wykonawców, jak Riverside, Behemoth, Antigama, Dick 4 Dick, Myslovitz, Smolik, Nosowska, Ścianka, Pustki czy Maria Peszek.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!