szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

AbradAb

fot. Jakub Gliniecki/WP

AbradAb

  • Ocena ogólna:

    4.41/5
    [73 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 14737

    Ostatnio odwiedzany: 2020-01-21

Marcin Marten, czyli AbradAb, to polski raper pochodzący z Katowic, niegdyś członek legendarnego składu Kaliber 44, dziś - samodzielny artysta. Od roku 2004 AbradAb wydał cztery płyty długogrające. Za album "Abradabing" raper otrzymał Fryderyka w kategorii album roku hip hop/r'n'b/reggae.

Współpracował nie tylko z przedstawicielami polskiej sceny hiphopowej, jak chociażby Wujkiem Samo Zło, Rahimem czy GrubSonem, ale i muzykami reprezentującymi inne nurty muzyczne - Wojtkiem Waglewskim, Maciejem Maleńczukiem i Mariką.

Marcin "AbradAb" Marten urodził się 12 listopada 1978 roku w Katowicach. Jako 16-latek założył wraz ze swoim bratem Michałem, znanym także jako Joka, grupę Kaliber 44. W skład zespołu wszedł także kolega braci z podwórka, Magik - czyli Piotr Łuszcz. - Jeśli chodzi o początki naszego rapu, to sięgają 1991 roku - opowiadał Marten w wywiadzie dla magazynu "Ślizg". - Ja wtedy miałem lat naście, mało naście… byłem w klasie podstawowej, jakiejś szóstej czy siódmej (…). Jeśli chodzi o to, czy mieliśmy się do kogo odnieść, czy ktoś już to robił, to absolutnie nie. W Katowicach czy nawet na Śląsku nie mieliśmy głosów o nikim innym, kto by to robił. Łaziliśmy sobie gdzieś tam po osiedlu z kumplami i rapowaliśmy. (…) Nie było sklepów muzycznych, nie było telewizji muzycznej, gazet hiphopowych, nic, zupełnie. Przecieraliśmy szlaki sami.

W 1996 roku ukazała się pierwsza płyta składu Kaliber 44 zarejestrowana na komputerze Amiga 500, "Księga tajemnicza. Prolog". Muzyka, nazwana przez samych jej twórców hardcore psychorapem, zatrzęsła polskim światkiem muzycznym, który w tamtych czasach prawie nie znał hip-hopu, a już szczególnie w tak mrocznym, psychodelicznym wydaniu. Album zachwycił młodych słuchaczy, a także krytyków. Był krążkiem przełomowym, ponieważ sięgali po niego nie tylko wielbiciele bitów i rymów, ale i zupełnie innych, odległych rapowi gatunków muzycznych. Utwory "+ i –" oraz "Moja obawa (bądź a klęknę)" weszły na stałe do kanonu polskiego hip-hopu. - Ten tekst nie jest dla mnie łatwy, nie będę ukrywał, że estetyka rapu jest dla mnie egzotyką - pisał recenzent portalu Metal.pl. - Nigdy wcześniej, żaden polski (ani zagraniczny) wykonawca z tego kręgu nie potrafił mnie zaciekawić do czasu, aż w ręce wpadła mi "Księga Tajemnicza. Prolog" składu Kaliber 44. (…)Ta płyta jest najzwyczajniej w świecie... mroczna. I to właśnie ta atmosfera wbiła mnie w fotel! Nie wierzyłem, że rapując można zrobić taki nastrój! Oczywiście to nie tylko podkład (…) Fenomen Kaliber 44 zdaje się tkwić w sile słów. To, co przekazują nam Magik i koledzy dotyczy naszej codzienności, życia w wielu jego aspektach. Nie można obok tego przejść obojętnie. (…) Nawet jeśli nie trawicie rapu i w Waszych głośnikach niepodzielnie panuje metalowy hałas, daję Wam dobrą radę: nie bójcie się etykietek i wrzućcie do odtwarzacza "Księgę Tajemniczą...".

Chłopcy z Katowic postanowili pójść za ciosem i w 1998 roku wydali kolejną płytę, "W 63 minuty dookoła świata". Tym razem materiał był nieco lżejszy i łatwiej przyswajalny dla przeciętnego słuchacza, a pochodzący z krążka utwór "Film", promowany m.in. w Trójce, zdobył sporą popularność. Niestety, po premierze longplaya ze składu postanowił odejść Magik, który następnie założył skład Paktofonika.

W tym samym roku AbradAb i jego koledzy wystąpili w filmie fabularnym "Poniedziałek" Witolda Adamka. Panowie zagrali… chłopaków z osiedla. W obrazie wystąpiło także kilku innych znanych muzyków, m.in. Paweł Kukiz, Bolec, Tomasz Stańko oraz Shazza.

We wrześniu 2000 roku ukazał się nagrany już bez Magika trzeci album grupy Kaliber 44, "3:44", który otrzymał Fryderyka w kategorii hip-hopowy album roku. Pochodzący z krążka kawałek "Konfrontacje" podbił listy przebojów, m.in. notowanie Radiostacji, na której utrzymywał się przez ponad 200 tygodni. Zaledwie trzy miesiące później Magik popełnił samobójstwo, skacząc z okna swojego mieszkania. Mówiło się, że jego śmierć mogła być skutkiem zaburzeń psychicznych, jednak sugerowano też, że do depresji Magika mógł przyczynić się AbradAb. - Ja nic złego na ten temat powiedzieć nie mogę - tłumaczy Rahim z Paktofoniki zapytany o związek AbradAba z tragiczną śmiercią kolegi. - Ale dla Magika nagranie jakiegoś wspólnego utworu z Dabem było nie do pomyślenia. W jakiś sposób go w tym zespole skrzywdzono, ale nie wiem, o co poszło. Odszedł od nich, bo coś go bolało i zrobiła się między nimi przepaść - mimo, że znali się od podstawówki. Dla chłopaków z Kalibra 44 i dla innych ludzi, którzy się od niego odsunęli, napisał piosenkę "Nowiny", zaczynającą się od słów: "Gdy nawet wszyscy już w ciebie zwątpili". To był przekaz dla jego pseudo-przyjaciół.

Po tych wstrząsających wydarzeniach skład Kaliber 44 zawiesił działalność. Joka wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a AbradAb postanowił zająć się działalnością solową. 8 czerwca 2004 roku nakładem S.P. Records ukazał się debiutancki album rapera, "Czerwony album", zwiastowany singlami "Rapowe ziarno 2 (Szyderap)" oraz "Miasto jest nasze" z gościnnym udziałem Gutka. Do obu powstały teledyski intensywnie promowane przez stację VIVA Polska. W odróżnieniu od dokonań AbradAba w czasach Kalibra 44, krążek był zdecydowanie lżejszy i radośniejszy zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Z tego też powodu zebrał mieszane recenzje. - Wakacyjna lekkość tej płyty może irytować, słychać, że Abradab skłonił się raczej w stronę zabawy i bezrefleksyjnej twórczości - oceniał Piotr Lewandowski w recenzji dla Popupmusic.pl. - W porównaniu do albumów Kalibra i kilku płyt, jakie pojawiły się na rynku chociażby w tym roku, teksty są po prostu puste, infantylne i płytkie. Ileż można nawijać o paleniu ze swoim ziomami i składać deklaracji o przywiązaniu do hip-hopowych zasad i tradycji? (…)"Czerwony album" to niecałe czterdzieści minut sprawnego rymowania na wesołym podkładzie, obfitującego w słowne gierki autora - czasem okrutnie głupie - i skoczne bity. Ale zaglądając głębiej, widzimy, że treści kryje się w nim niewiele, lub prawie wcale, a elementów zaskakujących nie ma w ogóle.

Fani rapera nie musieli czekać długo na następcę debiutu. Już 1 grudnia 2005 roku w sklepach ukazał się drugi album AbradAba, "Emisja spalin". Wśród zaproszonych gości znaleźli się Gutek, Numer Raz, Czarne Złoto, brat artysty, Joka, oraz zespół Indios Bravos. Tym razem podczas nagrań AbradAb postawił nie tylko na bity z komputera, ale i żywe instrumenty. W utworze "Augustus (Dla mojej córki kawałek)", jak wskazuje tytuł - dedykowanym córce rapera, zagrali panowie z Indios Bravos, którzy nadali kompozycji charakter rodem z Jamajki. Na całym krążku nie zabrakło rytmów reggae i ragga. - Jest na tej płycie jeden utwór (zagrany na żywych instrumentach - przyp. red.), ten właśnie, który jest dedykowany czy tam bardziej kierowany do mojej córki - opowiadał AbradAb w wywiadzie dla stacji VIVA Polska. - Jest to oryginalnie muzyka Augustusa Pablo, bardzo legendarnego człowieka, Jamajczyka, a jest zagrana przez zespół żywy, Indios Bravos, czyli chłopaków ze Szczecina. Niestety Piotr Banach tam nic nie dołożył od siebie. Chłopaki zagrali swoją wersję tej melodii dla mnie.

W tej samej rozmowie artysta przyznał, że reggae, ragga i pochodne brzmienia to klimaty, w których dobrze się czuje i odnajduje. - Zdecydowanie (pasują mi takie radosne klimaty - przyp. red.) - tłumaczy AbradAb. - Znaczy może nie to żeby tu hi-hi, ha-ha, ptaszki, dzwoneczki i tak dalej, może nie aż taka radość, ale raczej po prostu pozytywna energia.

- Najnowszy album członka K44 jest wyjątkową pozycją, która raduje podwójnie po naciśnięciu play w odtwarzaczu - oceniał recenzent serwisu Hip-hop.pl. - Podwójnie, gdyż słuchanie utworów z tej płyty daje prawdziwą przyjemność, a oprócz tego mamy świadomość, iż to co leci z naszych głośników, to hip-hop na najwyższym poziomie. "Emisja spalin" to skumulowana dawka pozytywnych emocji, dających gwarancję na trzy kwadranse zgrabnie poskładanych dźwięków. AbradAb nagrał płytę wielowarstwową. Za pomocą misternie wyszukanych, umiejętnie poskładanych, niekiedy frywolnych rymów przekazuje treści bliskie każdemu z nas. (…) Ogólnie cała płyta utrzymana jest w podobnym klimacie. Dość luźna, płynna, oszczędna, a jednocześnie wartościowa. Raz wolniej, raz szybciej, ale prawie zawsze lightowo. Nie ma tu jakiś smutów i przygnębiających sampli, są za to reggowe wibracje dodane za sprawą Indios Bravos.

Trzy lata później, w roku 2008, AbradAb wydał trzeci album, "Ostatni poziom kontroli". W nagraniach udział wzięli m.in. Marika, GrubSon i IGS, a w utworach ponownie nie zabrakło żywych instrumentów. Pod względem komercyjnym płyta poradziła sobie najgorzej z dotychczasowych - dotarła na 42. miejsce OLiS-u, gdzie była notowana przez zaledwie dwa tygodnie. Mimo wszystko opinie na temat krążka były w większości pozytywne. - Hip-hop to dla dAba tylko punkt wyjścia do zabawy brzmieniem - pisał dziennikarz serwisu Megafon.pl. - Zachowując rapowy sznyt, bezwstydnie flirtuje z reggae, elektroniką, jazzem, a nawet funkiem i rockiem, co sprawia, że "Ostatni poziom kontroli" prezentuje się bardzo różnorodnie i może nasycić gusta nawet osób za hip-hopem na co dzień nie przepadających. AbradAb tym razem w większości sam wyprodukował materiał, oddając pojedyncze kawałki m.in. Ostremu, IGS-owi czy Żusto. Nie ma mowy o żadnym plastiku i popowych ciągotach, żadnej muzycznej drogi na skróty.

AbradAb chętnie opowiadał o zdarzeniu, które skłoniło go do zatytułowania płyty "Ostatni poziom kontroli". - Jak ktoś czegoś nie zrobi za mnie, to po prostu tego nie będzie - tłumaczył artysta w wywiadzie dla Infomuzyka.pl. - Stąd AbradAb jako ostatni poziom kontroli. Ten tytuł na płytę wymyśliłem już dawno temu, po wyjściu "Emisji spalin", kiedy przydarzyła mi się taka przykra wpadka, że zostały zamienione na okładce ze sobą dwa tytuły. No strasznie gówniarska wpadka, po prostu plułem sobie w brodę okropnie. Ale już po tej całej nawałnicy pracy po prostu nie zrobiłem ani razu tak, żeby wziąć tracklistę, przesłuchać wszystko po kolei i sprawdzić to z numerkami. I się okazało, że jeśli ja tego nie zrobię, nie zrobi tego wytwórnia ani żaden z moich kolegów ani współpracowników. Nikt.

4 października 2010 roku ukazał się czwarty krążek studyjny AbradAba, "Abradabing". Produkcją longplaya zajął się inny popularny raper, Adam Ostrowski, znany szerzej jako O.S.T.R., a w studiu ponownie pojawili się liczni goście - m.in. stały współpracownik AbradAba, Gutek, a także Abdul i Koniu. Album otrzymał Fryderyka w kategorii album roku hip hop/r'n'b/reggae. - Czwarty solowy album byłego członka formacji Kaliber 44 to pełny sukces - chwalił recenzent Megafon.pl. - Świetna muzyka, doskonałe teksty i wybitnie pozytywna całość. Oddanie produkcji krążka w ręce O.S.T.R.-a okazało się doskonałym ruchem. Płyta zyskała na spójności pod kątem muzycznym i można ją opisać jako wielką funkową petardę.

Latem 2010 roku, AbradAb wziął udział w koncertowym przedsięwzięciu "Męskie granie", którego inicjatorem i dyrektorem artystycznym jest Wojciech Waglewski. Celem projektu jest ukazanie męskiego spojrzenia na muzykę i sztukę, a także skonfrontowanie artystów reprezentujących różne pokolenia i gatunki muzyki. W ramach trasy raper występował na jednej scenie ze wspomnianym Waglewskim, z Maciejem Maleńczukiem, Tomaszem Stańko, Leszkiem Możdżerem i innymi artystami reprezentującymi najróżniejsze gatunki muzyczne. Koncerty zwiastował singel "Wszyscy muzycy to wojownicy", do którego powstał teledysk, a po zakończeniu trasy w sklepach ukazało się dwupłytowe wydawnictwo "Męskie granie", na które trafiło kilka utworów AbradAba - m.in. "Rap to nie zabawa już" oraz "Liwing la wida zajebiste". Album otrzymał Fryderyka dla najlepszego krążka roku z muzyką alternatywną. Także w tym roku AbradAb wziął udział w kolejnej edycji "Męskiego grania". Trasa zakończyła się 27 sierpnia w Poznaniu.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!