szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

AC/DC

fot. oficjal. str. AC/DC

AC/DC

  • Ocena ogólna:

    4.49/5
    [522 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 32710

    Ostatnio odwiedzany: 2020-04-06

Grupa AC/DC powstała w Australii roku 1973. Założycielami byli bracia Angus i Malcolm Young. Przez ponad 30 lat wspólnego grania AC/DC uzyskali status gigantów hardrocka. Nagrali 18 albumów studyjnych, które sprzedały się w liczbie ponad 150 milionów na całym świecie.


Formacja AC/DC istnieje kilkadziesiąt lat, jednak jak powtarzają członkowie, jej muzyka nie uległa wielkim zmianom. - Nasz muzyczny rozwój skończył się, gdy mieliśmy 17 lat - wyznał kiedyś jej filar, gitarzysta Angus Young. - Kiedy jesteś 17-latkiem piszesz piosenki, które chcesz, aby podobały się 17-latkom. My wciąż dla nich piszemy. Nieżyjący już wokalista kapeli, Bon Scott, wyznał, że muzyka jest stworzona do tego, aby była grana najgłośniej jak to tylko możliwe, ma być surowa i dosłowna. Zasady te wydają się dziecinnie proste, jednak w przypadku Australijczyków są także nad wyraz skuteczne - na ich płytach wychowuje się już kolejne pokolenie, a łączny ich nakład przekroczył 200 milionów egzemplarzy.

Historia tej australijskiej formacji, zaczyna się... w Glasgow. To tam na świat przyszli bracia Angus, Malcolm oraz George Young, tam także spędzili większą część dzieciństwa. Kiedy byli nastolatkami ich rodzice podjęli decyzje o przeprowadzce do Sydney, co stało się w 1963 roku. Pierwszym z rodzeństwa, który zainteresował się muzyką, był George (najstarszy z trójki). W latach 60. został członkiem formacji The Easybeats (grał w niej na gitarze), będącą miejscową odpowiedzią na The Beatles. Zespołowi jako pierwszemu pochodzącemu z Antypodów, udało się wylansować międzynarodowy przebój ("Friday on My Mind"). Następnie w jego ślady poszedł, Malcolm, który dołączył do grupy The Velvet Underground (nie mylić z nowojorskim Velvet Underground, dowodzonym przez Lou Reeda), jednak szybko doszedł do wniosku, że woli założyć własną formację, wraz bratem Angusem. Obydwaj jeszcze jako nastolatkowie porzucili szkoły i nie mieli zbyt wielu perspektyw, a wizja kariery jako muzyka rockowego wydawała się kusząca. - Z moją edukacją nie miałem zbyt wielkiego wyboru - zdradził Angus w rozmowie z dziennikarzem magazynu "Rolling Stone". - Kiedy zacząłem więc zajmować się muzyką, powiedziałem sobie "musisz dać z siebie 200 procent możliwości", ponieważ było to dla mnie być albo nie być. Z tej pracy miałem zarabiać na chleb.

Na pierwszy ogień poszła nazwa AC/DC, którą ich starsza siostra Margaret zobaczyła na maszynie do pisania (AC/DC oznacza prąd zmienny/prąd stały). Następnie rozpoczęto kompletowanie składu - tak dołączyli basista Larry Van Kriedt, wokalista Dave Evans oraz perkusista Colin Burgess. Nigdy jednak nie było wątpliwości, że prym w formacji wiodą bracia. - To nasze przedsięwzięcie, byliśmy w nim od samego początku i od samego początku byliśmy nim pochłonięci w 100 procentach - wyznali w rozmowie z magazynem "Rolling Stone". Już na wczesnym etapie działalności grupy, powstał jeden z jej najbardziej charakterystycznych elementów - mundurek szkolny, który do dzisiaj zakłada na koncertach Angus. Na pomysł ten wpadła Margaret, która wielokrotnie widziała jak młodszy brat prosto ze szkoły, nie zmieniając ubrania, zabierał się za szlifowanie swoich gitarowych umiejętności. Pewnego dnia doradziła mu, aby gdy już zacznie występować, ubierał się tak na scenie - tak też postąpił (choć początkowo podczas koncertów przebierał się także za goryla i Supermana).

Pierwsza konfiguracja długo nie przetrwała - w przyszłości sekcja rytmiczna uległa licznym zmianom, szybko także okazało się, że Evans nie za bardzo sprawdza się jako frontman, a przynajmniej nie tak, jak życzyliby sobie tego bracia Yonug (uważali, że jest za bardzo glamrockowy). Z tego powodu we wrześniu 1974 roku posada wokalisty została obsadzona przez Bona Scotta. 28-letni wtedy wokalista, podobnie jak założyciele grupy, również pochodził ze Szkocji - jego rodzina przeniosła się do Australii gdy miał sześć lat. - Kiedy pierwszy raz zobaczyłem chłopaków ze Scottem pomyślałem - jest dokładnie tym, czego im potrzeba - wspominał po latach George Angus (w przyszłości wielokrotnie będzie produkował płyty bandu). W 1975 roku na australijskim rynku pojawiły się dwa pierwsze longplaye grupy: "High Voltage" oraz "T.N.T.", na których znalazły się klasyczne już dzisiaj kompozycje, jak "It's a Long Way to the Top (If You Wanna Rock 'n' Roll)" czy "High Voltage". Obydwa zestawy cieszyły się dużym zainteresowaniem w kraju, zespół stał się także sporą atrakcją koncertową, głównie poprzez szalejącego po scenie Angusa. - Najlepsze jest to, że pomimo tych wszystkich wariactw, które wyprawia, nigdy nie pomylił nawet akordu - wyznał Joe Perry, gitarzysta formacji Aerosmith, z którą AC/DC grał w latach 70. koncerty. - Gdyby zamknąć oczy, można by pomyśleć, że stoi w jednym miejscu, ale on zawsze skacze gdzieś dokoła.

Kolejne longplaye grupy "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", "Let There Be Rock"," Powerage" ugruntowały mocną pozycję AC/DC w Australii, jednak przełom nadszedł wraz z wydaniem szóstego w dorobku albumu "Highway to Hell". Krążek w Stanach Zjednoczonych dotarł do 17. pozycji tygodnika "Billboard" i pokrył się platyną, następnie przekonała się do twórczości kapeli reszta świata - z miejsca awansowała ona do ścisłej czołówki ówczesnego hard rocka. Niestety, Scott nie mógł długo nacieszyć się sukcesem. W drodze powrotnej z mocno zakrapianej imprezy zmorzył go sen - na tyle głęboki, że kolega postanowił go nie budzić i zostawił go na całą noc w samochodzie. Kiedy rano powrócił po kumpla, Bon już nie oddychał - udusił się własnymi wymiocinami. Wokalista nigdy nie stronił od rock'n'rollowego trybu życia. - Miał niesamowity dar znajdywania sobie kumpli do butelki w każdym miejscu, w każdym czasie - wspominał kolegę Malcolm. - Po jednym z amerykańskich koncertów zorganizował sobie imprezkę z członkami gangu Hell's Angels, mieli whisky własnej produkcji - Bon wrócił z niej następnego dnia, późnym popołudniem. Jednak koledzy w wywiadach wielokrotnie zapewniali, że frontman nie był przykładem barowego rozrabiaki. - Był dla nas jak ojciec - kontynuował gitarzysta. - Kiedy mieszkaliśmy w Melbourne, przychodził do nas rano z kawą i mówił "wstawajcie, trzeba się gdzieś stąd ruszyć ". Śmierć wokalisty postawiła przed resztą składu pytanie, czy należy kontynuować bez Scotta (grupa była właśnie w trakcie prac nad kolejnym albumem), jednak szybko muzycy doszli do wniosku, że Bon życzyłby sobie, aby AC/DC działali dalej. Tak też rozpoczęły się poszukiwania jego następcy, którym ostatecznie został Brian Johnson, znany wcześniej z kapeli Geordie. (Scott w 1973 roku, kiedy grał jeszcze w kapeli Fraternity, podczas trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii supportował ten band i wielokrotnie wspominał później kolegom z AC/DC o wokaliście)

Obawy czy fani zaakceptują nową inkarnację kapeli szybko zostały rozwiane, bo pierwszy studyjny krążek nagrany z Johnsonem "Back in Black" sprzedażą przyćmił nie tylko wszystkie dotychczasowe dokonania grupy, ale także okazał się obok "Thrillera" Michaela Jacksona najlepiej rozchodzącym się albumem w historii muzyki rozrywkowej - do dzisiaj na świecie sprzedano ponad 49 milionów egzemplarzy (w Stanach Zjednoczonych poszło 22 miliony kopii). W następnych latach, pomimo że zespołowi nie udało nie się przebić sukcesu "Back in Black", nadal radził sobie on na co najmniej dobrym poziomie - wszystkie wydane w latach 80. krążki pokryły się na najbardziej chłonnym amerykańskim rynku platyną i rozeszły się w wielomilionowych nakładach. W 1991 roku podczas promocji albumu "The Razors Edge" (12. w dyskografii), grupa po raz pierwszy wystąpiła w Polsce - muzycy zagrali w sierpniu na stadionie śląskim w Chorzowie (wystąpiły przed nią Metallica i Queensryche). W trakcie trasy kapela zarejestrowała także materiał na drugi w dorobku album live zatytułowany po prostu "AC/DC Live" (pojawił się w sprzedaży w 1992 roku).

Pierwszym longplayem grupy w latach 90. był wydany w 1995 roku "Ballbreaker". Dzieło, którego produkcją zajął się Rick Rubin, zadebiutowało na amerykańskich zestawieniach na 4. pozycji i w pierwszym miesiącu sprzedaży rozeszło się w liczbie przekraczającej ponad milion egzemplarzy. Podobnym ciepłym przyjęciem cieszył się nagrany w 2000 roku krążek "Stiff Upper Lip". W kolejnym stuleciu aktywność grupy wyraźnie zmalała. W 2002 roku podpisała ona wielopłytowy kontrakt z Sony, dzięki czemu w następnych latach na rynku pojawiły się wznowienia wszystkich albumów, kilka koncertów grupy doczekało się także wydania na nośniku DVD. Rok później kapela została wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame, gdzie podczas ceremonii wykonała dwa kawałki "Highway to Hell" oraz "You Shook Me All Night Long" (drugi z wymienionych wraz z Perrym oraz Stevenem Tylerem z Aerosmith, którzy prowadzili galę). Jednak na nowy studyjny album grupy fani musieli czekać prawie do końca dziesięciolecia. Początkową przyczyną tak długiego okresu oczekiwania był uraz ręki basisty AC/DC, Cliffa Williamsa, następnie muzycy grzebali się z nagrywaniem i doborem materiału. - Piosenki muszą nas dobrze reprezentować - powiedział Angus. - Mieliśmy kilka innych, ale zwyczajnie nie pasowały. Ostatecznie, krążek powędrował do sprzedaży dopiero 20 października 2008 roku, a zatytułowany został "Black Ice". Gdy dzieło ostatecznie pojawiło się na sklepowych półkach (20 października 2008 roku) fani rzucili się na nie jak na ciepłe bułeczki - krążek zadebiutował na szczycie list przebojów w 29 krajach, w tym w Polsce. Do promocji longplaya grupa ruszyła w gigantyczne, 18-miesięczne tournée, które swym zasięgiem objęło także kraj nad Wisłą - 28 maja 2010 roku kapela zagrała na warszawskim Bemowie. Choć muzycy nigdy nie mówili otwarcie o zakończeniu działalności formacji, Johnson w 2008 roku przyznał, że trasa koncertowa promująca "Black Ice", może okazać się ostatnią w historii. - To nie jest tak, że chce się poddać. Nie chcę po prostu doprowadzić do sytuacji, w której ludzie będą przychodzić na nasze koncerty i mówić "gdybyś widział ich dziesięć lat temu".

Angus Young powiedział w jednym z wywiadów: kiedy świat grał punk rocka, my byliśmy grupą rock'n'rollową. Gdy w modzie było disco, czy jeszcze coś innego, my wciąż graliśmy rock'n'rolla. I patrząc z perspektywy czasu, trudno się z tymi słowami nie zgodzić, bo to najprawdopodobniej wierność korzeniom i nie schlebianie masowym gustom sprawiło, że grupa zajmuje dziś czołową pozycję w hardrockowym panteonie.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
collins01 [2009-02-25 03:35]

Highway To Hell,jednak bezsprzecznie
Wciaz ten album lubie najbardziej.A"Night Prowler"w szczegolnosci

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [3]
~earnur [2010-10-21 17:24]

super
Prawie jak Black Sabbath.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~Trolla The Hacker [2018-02-22 20:41]

Nie mogę uwierzyć że słucham takiej bandy wariatów xD

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
armand-romaniszyn [2015-03-02 23:38]

Od zarania dziejów jestem fanem tej kapeli. Taki własnie jest rock. Jak chwycisz rockowego bakcyla, będzie z Tobą do końca życia. Niech AC/ DC będzie wzorcem dla przyszłych muzyków rockowych , naprawdę warto. Pozdro

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~EARNUR [2014-02-11 19:10]

szatany z AC-DC wzieli mnie do świata METALIKI

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~mjkosiacki [2013-10-19 21:22]

AC/DC to rdzeń mojego kręgoslupua duchowego - dzięki temu czuje się wiecznie naladowany. Rock'n'roll to pierwiastek, gdzie co u niektórych jest skladnikiem kodu DNA....hehehe...świat bylby do d...y, gdyby nie AC/DC.

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~SIWEK[AC/DC] [2012-02-23 19:06]

Chciałbym by na ich chodciaż 1 koncercie

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~boogymen [2011-08-14 18:32]

takie małe sprostowanie: podczas trasy Black Ice AC/DC zagrali na bemowie 27 maja, a nie 28, wiem, bo tam byłem ;)

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~pperez [2010-08-11 23:15]

acdc
super kapela pogral bym znimi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Jarek [2010-01-06 08:15]

Get ready for packed houses, pumping fists and an electric shock from which you'll never recover -- AC/DC's Black Ice World Tour is coming to Bermov Airfield! On 27 May, AC/DC will perform a show at Bermov Airfield in Warsaw, Poland. Tickets for the concert go on-sale online on 11 January at 10:00AM (local time) to the general public, and at the same time to members of the AC/DC Fan Club through a separate Fan Club On-Sale.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Troll [2009-08-07 19:59]

Kilka slow o AC/DC i jej/ich muzie.
Co tu pisac? Tej muzy trzeba sluchac. Salute 4 AC/DC & Good Luck!

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~January [2009-02-21 11:37]

ACDC
Uwielbiam ten zespol.Vocal jest idealny a muzyka bez zadnych komputerowych wspomagan i o to chodzi

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Silvuple [2009-07-21 00:47]

We salute you!
Kocham ich ;) Mój ulubiony zespół. Byłam na koncercie w Austrii, coś niesamowitego..

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~bonka [2009-02-26 22:14]

PIERWSZY POLSKI PORTAL O AC/DC
www.bonfire.com.pl !!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~miłośnik lat 70/80 [2009-03-23 20:32]

brawo
nareszcie coś fajnego zrubcie cośpodobnego o metalice

odpowiedz