szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Jose Gonzalez

fot. oficjal. str. Jose Gonzaleza

Jose Gonzalez

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [1 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 18007

    Ostatnio odwiedzany: 2020-03-28

Gdyby miał się urodzić zwierzęciem, to Jose Gonzalez chciałby być słoniem. - Są duże, szare i mają długie nosy. Trochę jak ja. Szare, nudne i z wielkimi nosami - zażartował kiedyś Jose Gonzalez, piosenkarz, gitarzysta i kompozytor, który zaistniał dzięki reklamie z dużą liczbą piłeczek.


Urodził się w 1978 roku. W jego żyłach płynie gorąca argentyńska krew, jednak mieszka w chłodnej Szwecji, a dokładnie w Göteborgu. - Kiedy dorastałem nikt z mojej rodziny nie grał na żadnym z instrumentów. Mój tata jedynie śpiewał kiedy był młodszy - wspomina swe dzieciństwo González na łamach brytyjskiego "The Music Magazine". Podstaw uczył się dzięki podarunkowi od ojca, śpiewnikowi z kompozycjami The Beatles. - Nie grałem na niczym do 12 roku życia. Potem rozpocząłem prywatne lekcje gry na gitarze, ale zrezygnowałem z nich. Dopiero mając 14 czy 15 lat naprawdę chciałem się nauczyć grać. Wówczas pragnąłem żyć z muzyki i tylko muzyki.

Kontynuując lekcje gitary klasycznej, nie stronił od cięższego brzmienia, pogrywając na basie w hardcore'owych zespołach jak Back Against the Wall i Renascence, inspirowanych twórczością Black Flag, The Misfits czy Dead Kennedys. W 1998 roku założył własną grupę, trio Junip. W trakcie nabierającej rozpędu kariery spotkał się w studio również z formacjami Zero 7, Savath & Savalas, Plan B oraz Only if You Call Me Jonathan. Nie porzucił jednak solowej aktywności będącej pod wpływem działalności takich artystów, jak Songs: Ohia, Chet Baker i Joao Gilberto. W wywiadzie dla BBC Radio 1 przyznał, iż zawsze chciał brzmieć jak Cat Power, piosenkarka równie nieśmiała, jak on.

- Muzycznie wydaje mi się, że jest mi bliżej do niej, niż na przykład do Jamesa Blunta - przyznał artysta, który u progu sławy musiał zrezygnować z innej kariery. Studiując biochemię na Uniwersytecie w Göteborgu, González zdał sobie sprawę, iż nie jest w stanie pogodzić swoich muzycznych i naukowych ambicji. Zostawił więc książki.

Artysta zadebiutował płytą "Veneer", która dla szerszej publiczności ukazała się w 2005 roku. Wcześniej (od października 2003 roku) dostępna była jedynie w ojczyźnie Gonzáleza. Z krążka pochodzi utwór "Heartbeats", który zdobył popularność dzięki reklamie telewizorów Sony Bravia. Piosenka stanowi przeróbkę kompozycji zespołu The Knife.

- Reklamy są dziwaczne. Początkowo nie byłem przekonany do wykorzystania w spocie "Heartbeats". Ale kiedy wytłumaczono mi, jak to będzie wyglądać, przemyślałem sprawę - wyjaśniał twórca w rozmowie z BBC. - Reklama ta przypomina bardziej wideoklip niż przeciętny spot. Bardzo mi się podoba. Po spocie z 250 tysiącami kolorowych piłeczek toczących się i skaczących po ulicach San Francisco, Gonzálezem zainteresowali się melomani na całym świecie oraz... producenci amerykańskich seriali, umieszczając jego piosenki m.in. w produkcjach "Życie na fali" oraz "Bracia i siostry". Wokalista święcił nie tylko komercyjny, ale także artystyczny sukces. W tym czasie zdobył m.in. szwedzki odpowiednik nagrody Grammy dla najlepszego debiutanta, a także wyróżnienia European Border Breaker Award oraz laur szwedzkiego rządu Music Export Award 2007. Także sale koncertowe całego świata stały przed nim otworem. Po reedycji debiutu, González promował go w Europie, Azji, Południowej i Północnej Ameryce. Album "Veneer" pokrył się platyną nie tylko w ojczyźnie muzyka, ale także w Wielkiej Brytanii. Podwójnej platyny krążek dorobił się w Irlandii, a w Australii i Nowej Zelandii artysta musiał się zadowolić "jedynie" złotem.

Jego muzykę niektórzy krytycy porównują do piosenek duetu Simon & Garfunkel czy Elliotta Smitha, twórców muzyki poetyckiej, melancholijnej, głęboko poruszającej i dzięki temu pamiętnej dla słuchacza. Akustyczne kompozycje wypełniają dźwięki charakterystyczne nie tylko dla muzyki klasycznej czy bossa novy, ale także post-punka w stylu mrocznych utworów zespołu Joy Division.

- Nie chciałem pisać o miłości, ale pragnąłem znaleźć inne, równie uniwersalne tematy na piosenki - wyjawił artysta w czasie promocji swojego drugiego albumu, wydanego we wrześniu 2007 roku longplaya "In Our Nature". Po sukcesie "Veneer", krążek ukazał się jednocześnie w 35 krajach. Utwory, które znalazły się na płycie, inspirowane są kontrowersyjną książką Richarda Dawkinsa "Bóg urojony" i celnie charakteryzują twórczość Gonzáleza. - Lubię symbolizm. Komponując kolejne piosenki na "In Our Nature" chciałem zwrócić uwagę na prymitywne reakcje ludzi - tłumaczy wokalista.

Płytę promował, podobnie jak w przypadku poprzedniego krążka, cover. Tym razem padło na kompozycję zespołu Massive Attack "Teardrop". W swym koncertowym repertuarze González znajduje sporo miejsca na przeróbki utworów innych artystów. Podczas występów Szweda można usłyszeć m.in. jego autorskie wersje "Hand on Your Heart" Kylie Minogue, "Love Will Tear Us Apart" Joy Division, "Born in the U.S.A." i "The Ghost of Tom Joad" Bruce'a Springsteena, "Smalltown Boy" Bronski Beat oraz "Last Snowstorm of the Year" Low.

Ciesząc się z profitów po wydaniu drugiej płyty, González założył organizację charytatywną Reverb. Jej głównym celem jest redukcja niekorzystnego wpływu na środowisko naturalne w czasie tras koncertowych. Reverb inwestuje również pieniądze w różne ekologiczne projekty. W 2008 roku artysta pojawił w Polsce na dwóch występach, w Poznaniu i Warszawie.

Dyskografię muzyka uzupełnia koncertowe wydawnictwo "Live at Park Ave", które wypełniło 9 utworów zarejestrowanych w Orlando na Florydzie

Prywatnie González jest wielkim smakoszem sera. Do jego ulubionych gatunków należy Gorgonzola. Stąd też wzięło się jego przezwisko - Gorgonzález.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!