szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Cool Kids of Death

fot. Joanna 'Frota' Kurkowska/WP

Cool Kids of Death

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [14 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 4324

    Ostatnio odwiedzany: 2019-08-24

Cool Kids of Death to już instytucja na rynku zespołów rockowych młodego pokolenia. Do tej pory Cool Kids of Death wydali trzy płyty, czwarta pojawi się na rynku tuż przed Festiwalem. Entuzjastyczne przyjęcie przez media i fanów zawdzięczają oryginalności i melodyjności muzyki oraz dojrzałości tekstów.

- Cool Kids of Death to zespół maksymalnie skonfliktowany. Oni plus reszta świata równa się wielka bitwa. Ale bez dosłowności, raczej symbolicznie. Skłóceni z rynkiem, mediami, sceną muzyczną - pisał o nich swojego czasu miesięcznik "Machina", zaznaczając jednocześnie - Cool Kids of Death to popkulturowi erudyci. Doskonale posługują się symboliką buntu, rewolucji i skandalu.

Nazwę kolektywu buntownicy z miasta Łodzi zaczerpnęli z piosenki brytyjskiej kapeli Saint Etienne a w jego skład pierwotnie weszli: wokalista Krzysztof Ostrowski, projektant mody, autor teledysków (Smolik, Marcin Rozynek) i twórca komiksów (np. "Plastelina", "Nadzwyczajnie. Pantofel panny Hofmokl", "Meandry języka polskiego" czy "Więzy krwi"), basista Kuba "qbx" Wandachowicz (wcześniej członek Borderland i Protoplazma, później także NOT i Tryp, felietonista i tekściarz m.in. Tomka Makowieckiego i Justyny Steczkowskiej), gitarzysta Marcin "Cinass" Kowalski (eks-Youth In Asia, eks-Borderland, eks-Protoplazma, później także NOT, autor muzyki filmowej), klawiszowiec Kamil Łazikowski (pseudonim Methadone, odpowiedzialny w zespole za elektronikę) oraz drugi gitarzysta Wojciech Michalec i perkusista Łukasz Frąś (malarz i rysownik komiksów, jako jedyny Polak wyróżniony na festiwalu komiksów w Angouleme nagrodą Alph-Art, zmieniony za bębnami w 2008 roku przez Łukasza Klausa).

Szczerze mówiąc etykietkę "największych bezczelniaków i łobuzów polskiej sceny muzycznej" media przykleiły im jeszcze nim świat dostał szansę usłyszeć ich debiutancką płytę a ta, zatytułowana po prostu "Cool Kids Of Death" i wydana pod skrzydłami Sissy Records (alternatywnej córki BMG) na rynku pojawiła się w 2002 roku, tym samym, w którym światło dzienne ujrzał też artykuł "Generacja Nic". Tekst ów, autorstwa Kuby Wandachowicza, opublikowany na łamach "Gazety Wyborczej" był osobistym manifestem rozgoryczenia sytuacją społeczną i perspektywami pokolenia Polaków urodzonych w połowie lat 70. i stał się w oczach mediów swoistym fundamentem ideowym łódzkiego zespołu. Te, przyjęły ostry, bezczelny electro-pop-punk Cool Kidsów z wielkim entuzjazmem, na sztandar wynosząc takie piosenkowe hasła, jak "Butelki i kamienie", "Niech wszystko spłonie" czy "Generacja Nic", oklejając zespół wszelkimi dostępnymi etykietkami związanymi z neo-punkową anarchią w niedługim czasie jednak, schlebiając prawom show-biznesu, zaczęły eksploatować własne frazesy, do granic nudności odmieniając słowo "bunt".

- Wydaje mi się, że byliśmy takim zespołem, o którym po prostu dobrze się pisało, bo można było dużo rzeczy sobie dopowiedzieć, wymyślić - wspominał kilka lat później Krzysztof Ostrowski w wywiadzie dla portalu Relaz. - Różne przegródki, chwytliwe hasła i tak dalej. Takie artykuły pewnie przyjemnie się pisało i były efektowne, kiedy się je czytało. Byliśmy przez długi czas medialną zabawką i potem to właśnie zaowocowało tym całym buntem i tym, że obróciło się to w karykaturę.

Ten mocny debiut przyniósł C.K.O.D. nagrody w plebiscytach "Tylko Rocka", "Trójkowego Ekspresu", "Przekroju", na festiwalu Yach Films oraz nominacje do Fryderyków a już w roku 2003 światło dzienne ujrzała jego kontynuacja pod równie, co poprzednio, banalnym tytułem "2" (lub "Cool Kids Of Death 2"). Krążek został wydany również w wersji dwupłytowej, na której znalazły się także covery piosenek The Cure i Joy Division oraz utwory nagrane z Dorotą Masłowską (Ostrowski jest też autorem okładki książki "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną") a ów rok to także czas kolejnych nominacji do Fryderyków i European MTV Awards oraz decyzja o skierowaniu działań poza granice naszego kraju, której owocem stało się wydanie w 2004 roku kompilacyjnej anglojęzycznej wersji obu albumów. W międzyczasie Piotr Szczepański wypuścił film o Cool Kidsach zatytułowany "Generacja C.K.O.D.", dokumentujący ich drogę od nieznanej nikomu kapelki do gwiazdy awangardy.

Na kolejne wydawnictwo łodzian poczekać trzeba było do roku 2006, w którym na rynek trafiła ich trzecia płyta pod, ponownie, mało skomplikowanym tytułem "2006". Nagrywający wcześniej w domowych warunkach muzycy po raz pierwszy weszli, przy tej okazji, do studia i połączyli swoje siły z zawodowym producentem (Tobias Levin, współpracujący wcześniej z Tocotronic i The Sterne) a wydaniu płyty towarzyszyła niewyjaśniona po dzień dzisiejszy plotka o kradzieży nagranego materiału (ponoć ktoś przechwycił robocze wersje piosenek na trasie między Polską a studiem w Hamburgu, nie wiadomo jednak do końca czy informacja o tym nie była jedynie marketingowym trickiem). Jak przyznał Jacek Frąś bunt w dużej mierze zniknął, ustępując miejsca naciskom na precyzję i techniczne aspekty podczas sesji nagraniowej. Tym razem zespół postanowił też zrezygnować z elektroniki i zaprezentować się w wersji "na żywo".

- Koncepcja na album była jedna - miała być to płyta pokazująca C.K.O.D. od jak najprawdziwszej strony brzmieniowej, zależało nam na tym, aby zarejestrować żywy charakter naszej muzyki - tłumaczył portalowi Gery.pl perkusista Cool Kidsów. - Faktycznie jest na niej kilka spokojniejszych rytmicznie kawałków, ale tych szybkich i agresywnych mamy już sporo we wcześniejszym dorobku.

Dwa lata później grupa rozstała się z wytwórnią BMG i pod skrzydłami tandemu Agora-Chaos Management Group nagrała płytę "Afterparty". "Cool Kids Of Death próbują nam powiedzieć coś ważnego o otaczającym świecie. Warto to w końcu zauważyć bez przyprawiania im kolejnej gęby" - pisał o niej w "Gazetcie Wyborczej" Robert Sankowski. Faktycznie, łodzian coraz mniej bawiła opinia buntowników i męczyło polskie show-biznesowe bagienko, od jakiegoś już czasu starali się więc poważniej promować się za granicą, grając chociażby przed Iggym Popem i The Stooges w londyńskim Hammersmith Apollo.

- Nie da się wyżyć z grania koncertów w tym kraju, będąc takim zespołem jak my - tłumaczył Ostrowski o kondycji niezależnego rynku w wywiadzie opublikowanym na stronie DailyMotion. - To hobby. Takie handlowanie starymi poniemieckimi rzeczami z II Wojny Światowej na Allegro. Czasem trzeba dopłacić, czasem się zarobi.

Do połowy roku 2009 do swojej dyskografii C.K.O.D. dodali jeszcze dwa albumy z remiksami - "YTRAPRETFA" (2008) oraz "YTRAPRETFA 2" (2009).

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Majki [2009-11-25 22:11]

Najlepsi
Czekam na koncert w Uchu już w tę sobotę! ;]

odpowiedz