szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Arcade Fire

fot. Universal Music

Arcade Fire

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [12 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 6881

    Ostatnio odwiedzany: 2020-02-20

Arcade Fire to wywodząca się z Montrealu indierockowa formacja, która zadebiutowała w 2004 roku ciepło przyjętym longplayem "Funeral". Jedną z charakterystycznych cech kapeli jest bogate instrumentarium obejmujące obok gitary, basu i perkusji m.in. akordeon, harfę, mandolinę czy ksylofon.

Win Butler (bo to on był pomysłodawcą formacji), nie jest przykładem urodzonej gwiazdy rocka. Nigdy nie marzył o karierze scenicznej, jego pokój nie był wyklejony plakatami ulubionych wykonawców, a kontakt z muzyką najczęściej sprowadzał się do słuchania tego, co aktualnie prezentowane było w radiu lub telewizji. Było jednak coś, co zawsze pociągało go w muzyce. - Zostanie gwiazdą rocka nigdy nie było w moich planach, ale byłem ciekawy, co siedziało w środku Jimiego Hendriksa i powodowało, że zachowywał się tak, jak zachowywał - opowiadał Win Butler dziennikarzowi serwisu Popmatters.com. - Jego całe ciało wyglądało jakby było pod wpływem czegoś lub kogoś. Zawsze chciałem dowiedzieć się, jakie to jest uczucie. To samo z Arethą Franklin. Widziałem jak śpiewała, i było coś w niej takiego, co sprawiało, że chciałem czuć to samo, co ona. Pewne przesłanki, by zająć się tą właśnie dziedziną sztuki więc były. Gdy do tego doda się fakt, że zarówno dziadkowie od strony matki (jego dziadek zapisał się w historii jako jeden z pierwszych użytkowników gitary hawajskiej), a także ona sama, byli profesjonalnymi muzykami, trudno nie dojść do wniosku, że kariera rockmana była mu jednak pisana.

Przymiarki do grania, Butler poczynił mając piętnaście lat, czyli dosyć późno, jak na rockową średnią. Win rozpoczął wtedy właśnie naukę w położonej nieopodal Bostonu szkole Phillips Exeter Academy (tej samej, do której uczęszczał m.in. Dan Brown, autor "Kodu Leonarda da Vinci"). Dla chłopaka, który wychował się w położonym na drugim końcu Stanów Zjednoczonych Houston, było to spore wyzwanie - bo oznaczało odcięcie zarówno od rodziny, jak i przyjaciół. Chwycenie za gitarę elektryczną (którą notabene sprezentował mu dziadek), było wiec jednym ze sposobów odreagowania, a także próbą znalezienia sobie miejsca w nowej rzeczywistości. Pierwsze piosenki artysta komponował ze szkolnym kolegą - jednak na tym etapie były to jeszcze szczenięce zabawy. - Wraz z moim kumplem byliśmy wtedy naprawdę nędznymi kompozytorami - opowiadał. - Dryfowaliśmy pomiędzy piosenkami napisanymi kompletnie dla żartu, a piosenkami, w których w żenujący sposób próbowaliśmy wyrazić coś sensowniejszego. Nastoletni Butler dopiero zaczynał wyrabiać sobie muzyczną wrażliwość - na początku zasłuchiwał się w nagraniach The Smiths, Depeche Mode, New Order, następnie przyszedł etap fascynacji The Cure, Bobem Dylanem, Bruce'em Springsteenem i Neilem Youngiem.

Po zakończeniu edukacji w Exeter Academy, Butler nadal nie do końca wiedział, co chce robić. Pod koniec lat 90. udał się do Bostonu, gdzie rozpoczął studia na wydziale fotografii, rozczarowany jednak, po kilkunastu miesiącach zrezygnował. Z pomocą przyszedł wtedy jego szkolny kolega Josh Deu, który namówił go, aby przeniósł się do Montrealu, gdzie od pewnego czasu się kształcił. Wizyta w kanadyjskim mieście odmieniła jego życie. - Poczułem się dosłownie, jakbym odkrył Montreal - opowiadał Win w rozmowie z "The Guardian". - Oczywiście, wiedziałem o istnieniu takiego miasta, ale nawet nigdy nie spojrzałem na nie na mapie, a okazało się, że to wspaniałe, dziwne miejsce, pełne sztuki i kultury, co mną totalnie wstrząsnęło. Spędziłem rok w Bostonie i nie wydarzyło się nic, a w Montrealu wszystko nagle zaczęło układać się samo. Ciężko nie patrzeć na to, że się tam znalazłem, jak na swego rodzaju przeznaczenie. Nie minęło kilka tygodni (mówimy tu o początkach 2001 roku), a panowie powołali kapelę, która już na tym etapie otrzymała nazwę Arcade Fire. Z miejsca powstała pierwsza kaseta demo ("2001 Demos"), latem formacja zaczęła także regularnie grać koncerty. Jeden z pierwszych miał miejsce na Christian Music Festival.

Następnym przełomowy moment miał miejsce podczas pewnej wystawy sztuki, na której śpiewała Régine Chassagne. - To prawdopodobnie było kluczowe wydarzenie w moim życiu - opowiadał serwisowi Tinymixtapes.com. - Szukałem wtedy perkusisty i zobaczyłem, jak śpiewała jakiś jazzowy standard. To było jak objawienie - wiedziałem, że muszę zacząć tworzyć z nią muzykę. Régine została więc zaproszona na stałe do zespołu, który wtedy obok niej tworzyli jeszcze Jeremy Gara (perkusja), Richard Parry (bas), Sarah Neufeld (skrzypce), William Butler (młodszy brat Wina, instrumenty klawiszowe) oraz Tim Kingsbury (gitara). Większość z muzyków na scenie chwytała jednak za różne instrumenty, a ich liczba (w przyszłości doszły m.in. akordeon, ksylofon czy waltornia) w dużym stopniu zadecydowała o unikatowym brzmieniu Arcade Fire. Warto odnotować, iż pomiędzy Winem, a Régine zaskoczyło nie tylko na gruncie artystycznym - w 2003 roku para wzięła ślub.

Koncerty Arcade Fire od początku cieszyły się powodzeniem, podobnie jak wydana w 2003 roku, debiutancka EP-ka, dzięki czemu o formację upomniał się niezależny label Merge Records. W sierpniu tego samego roku grupa została wysłana do studia Hotel2Tango, gdzie przez kilka kolejnych miesięcy pracowała nad materiałem na pierwszy longplay. Ponieważ w trakcie sesji nagraniowych, zmarło kilka osób z otoczenia członków zespołu (m.in. dziadek Wina i Williama), album został zatytułowany "Funeral". Gotowe dzieło powędrowało do sprzedaży we wrześniu 2004 roku i w błyskawicznym tempie stało się jednym z najważniejszych muzycznych wydarzeń roku. Formacja zaprezentowała bardzo oryginalną i eklektyczną muzykę, w której można było doszukać się wpływu tak różnych artystów jak The Rapture, The Cure, The Strokes, The Pixies czy David Bowie. Ostatni z wymienionych wykonawców, był zresztą pod ogromnym wrażeniem Arcade Fire. - Jest pewna niepohamowana pasja w grze Arcade Fire - opowiadał magazynowi "Rolling Stone". - Mieszają wszystko: od wczesnego Motown, przez Talking Heads po The Cure. Kupiłem całą stertę kompaktów "Funeral" i rozdałem je wszystkim moim znajomym. Są fantastyczni. Entuzjastyczne recenzje pojawiły się niemal w każdym liczącym się piśmie i serwisie internetowym - maksymalne noty przyznali krążkowi dziennikarze "New Musical Express", "Uncut" czy "All Music". W parze z sukcesem artystycznym szedł także komercyjny. W Kanadzie album osiągnął status platyny i był najlepiej sprzedającym się wydawnictwem w siedemnastoletniej historii Merge. Gdyby tego było mało, w 2005 roku U2 zaprosiło formację na kilka wspólnych koncertów. Podczas występu w Montrealu, muzycy Arcade Fire wraz z członkami U2 pojawili się na scenie i wykonali przeróbkę utworu "Love Will Tear Us Apart" z repertuaru Joy Division.

Oczywiście, po tak dobrze przyjętym debiucie pojawiło się pytanie, czy artystom uda się nagrać kolejne dzieło na równie wysokim poziomie. Aby zadbać o odpowiednią atmosferę podczas sesji, kapela zakupiła, wyremontowała i przerobiła na studio stary kościół leżący kilkadziesiąt kilometrów od Montrealu. - Wiele kościołów jest tworzonych z myślą o akustyce, dzięki czemu można w nich mówić bez mikrofonu, a ludzie mogą bez problemu siebie słyszeć - opowiadał Win w rozmowie z Stereowarning.com. - Gdy do tego doda się wielką przestrzeń, warunki pracy są wtedy bardzo komfortowe. Dodatkową zaletą był nie tylko sam charakter miejsca, ale także jego lokalizacja. - Jeśli nagrywasz z dala od miasta, z pewnością mniej rzeczy cię rozprasza - wyjaśniał Butler dziennikarzowi Dose.ca. - W mieście zawsze nadarzy się okazja, aby wyjść ze znajomymi na kawę, obiad, masz przyjaciół na wyciągnięcie ręki, co w efekcie przekłada się na to, iż nie pracuje się tak intensywnie. Gdy pracuje się poza miastem, jest się zaangażowanym w robotę cały czas. Poza studiem nie ma żadnych atrakcji. Nie wszystkie jednak partie zostały zarejestrowane w kościele - bo w trakcie sesji pojawił się pomysł wykorzystania budapesztańskiej orkiestry - w tym celu Win z żoną pofatygowali się osobiście do stolicy Węgier. Pierwszy zwiastun dzieła, w postaci nagrania "Intervention" pojawił się jeszcze przed końcem 2006 roku. Następnie, na początku marca do sklepów powędrował pełny longplay, zatytułowany "Neon Bible". - Z pewnością jest to album mniej szaleńczy od poprzedniego - zapewniał już po premierze Perry. Za główne inspiracje w trakcie pisania materiału posłużyły muzykom podobno nagrania Boba Dylana, Bruce'a Springsteen'a i Elvisa Presleya

Pomimo obaw, "Neon Bible" okazało się nie mniejszym wydarzeniem (zarówno artystycznym jak i komercyjnym) od "Funeral". Longplay dotarł do 1. pozycji w Irlandii, Kanadzie i zaledwie oczko niżej w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Pojawił się w wielu podsumowaniach najlepszych krążków roku, m.in. opublikowanych przez magazyny "Q", "Spin", "Rolling Stone", a także zdobył dla zespołu statuetkę Juno Award w kategorii alternatywny album roku. Wydaniu płyty towarzyszyła potężnych rozmiarów trasa - artyści w ciągu roku zagrali 122 koncerty w 19 państwach, pojawili się na wielu liczących się festiwalach m.in. australijskim Big Day Out. Dla Butlera i Régine jednym z najważniejszych wydarzeń tamtego roku z pewnością była jednak możliwość występu u boku Bruce'a Springsteena. W październiku para wsparła Bossa podczas jego koncertu w Ottawie. Artyści wykonali tamtego wieczoru dwa utwory "State Trooper" i "Keep the Car Running".

Po zakończeniu w lutym 2008 roku trasy "Neon Bible", muzycy zespołu postanowili na pewien czas odpocząć od siebie i zająć się własnymi sprawami. - Wzięliśmy sobie prawie rok wolnego, podczas którego siedzieliśmy w domu i robiliśmy to, co robią najzwyklejsi ludzie - opowiadała Régine serwisowi Clashmusic.com. - Oczywiście we własnym zakresie każdy coś w tym czasie komponował, bardzo miło wspominam ten czas. Po zakończeniu wakacji, artyści rzucili się w wir pracy nad kolejnym longplayem. - Urlop, który sobie zrobiliśmy wpłynął na nas bardzo pozytywnie, także w aspektach kreatywności - opowiadał Jeremy. - Kiedy zabraliśmy się za "Neon Bible" byliśmy świeżo po potężnej trasie "Funeral", było wtedy więc sporo napięć. Krążek otrzymał tytuł "The Suburbs", a jego warstwę tekstową zainspirowało dorastanie Butlerów na przedmieściach Houston. - Will i ja urodziliśmy się w małym miasteczku w Kalifornii, tuż przy granicy z Nevadą - wyjaśniał Win magazynowi "New Musical Express. - Szybko jednak przenieśliśmy się na przedmieścia Houston. Jak się jest małym dzieckiem, to jest to niemal jak wyprawa na Marsa, wszystko się zmienia.

Krążek powędrował do rąk fanów w sierpniu 2010 roku. Aby dopomóc promocji płyty artyści połączyli siły z filmowcem Spikiem Jonze'em (mający na koncie m.in. obraz "Być jak John Malkovich"), czego efektem była krótkometrażowa produkcja "Scenes From The Suburbs". Film stanowił rozszerzenie płyty i koncentrował się na grupie nastolatków żyjących na przedmieściach. Fragmenty dzieła zostały później wykorzystane w teledysku do kompozycji tytułowej, która znalazła się na pierwszym singlu pilotującym zestaw. "Scenes From The Suburbs" doczekało się także prezentacji na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.

Trasa towarzysząca wydaniu płyty tym razem nie ominęła Polski. 24 czerwca 2011 roku grupa zagrała na warszawskim Torwarze. W przerwach pomiędzy kolejnymi koncertami, muzycy zabrali się za tworzenie nowych piosenek. - Ciągle nad czymś pracujemy, ale nie myślimy o tym w kategoriach albumu - zapowiedział Win. - Gramy razem i mamy w zanadrzu dużo obiecującego materiału. Pojawienie się czwartego dzieła Arcade Fire pozostaje więc już tylko kwestią czasu.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
collins01 [2011-04-12 03:46]

Dolaczam do choru zachwyconych!
Od jakiegos czasu nie moge sie uwolnic od Neon Bible.Ale ich ostatnia plyta z zeszlego roku to juz wrecz diament!

odpowiedz