szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Wojciech Pilichowski

fot. mat. prasowe

Wojciech Pilichowski

  • Ocena ogólna:

    4.5/5
    [2 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 1687

    Ostatnio odwiedzany: 2019-05-16

Wojciech Pilichowski to polski muzyk sesyjny, który jest powszechnie uznawany za jednego z największych wirtuozów gitary basowej w naszym kraju. Wojciech Pilichowski przyszedł na świat 16 kwietnia 1969 roku w Warszawie. Dorastał na południowej Pradze, gdzie żył w jednopokojowym mieszkaniu z matką.


Muzyką zaczął zajmować się zawodowo w 1992 roku. W tym samym roku zagrał na solowym albumie Jana Borysewicza (jednego z filarów Lady Pank) pod tytułem "Wojna w mieście". Kolejną ważną współpracę zaliczył z Edytą Górniak, podczas sesji nagraniowej jej płyty "Dotyk" (jednego z największych sukcesów w historii polskiej fonografii). W następnych latach wspierał kolejnych znakomitych artystów (zarówno polskich jak i zagranicznych - w studiu oraz na koncertach), wymieniając tylko Kasię Kowalską, Natalię Kukulską, Zbigniewa Hołdysa, Marylę Rodowicz czy projekt Borysewicz i Kukiz. Do dzisiaj pojawił się na ponad 120 płytach.

Mimo, że bycie muzykiem sesyjny jest głównym polem jego działalności, Pilichowski może się także pochwalić sporym autorskim dorobkiem (do chwili obecnej jego płyty rozeszły się w łącznym nakładzie przekraczającym 70 tysięcy egzemplarzy). Jako solista zadebiutował już w 1994 roku, kiedy ukazał się krążek, zatytułowany po prostu "Wojtek Pilichowski" (pojawił się na rynku nakładem maleńkiej firmy Bogdan Studio). Ciekawostką jest, że materiał, który wypełnił dzieło, został nagrany i skomponowany w rekordowym tempie, zaledwie dwóch tygodni (w aranżowaniu piosenek wspomogli basistę Wojtek Olszak i Marek Bychawski). Pilichowski darzy dużym sentymentem to wydawnictwo i do dzisiaj typuje je jako najważniejsze w dorobku. Na kolejne nagranie wielbicielom swojej twórczości nie kazał długo czekać. Nowy album, pod tytułem "Granat", premierę miał już dwa lata później. Należy powiedzieć, że tym razem jej wydawcą był już duży koncern - Polygram Polska. Było to już w dużo większej mierze profesjonalne nagranie - produkcją zajął się Wiesław Pieregorólka. Można na nim było także usłyszeć grę kilku ciekawych gości - trzy grosze dorzucili m.in. Zbigniew Hołdys, stary znajomy Jan Borysewicz oraz bracia Golcowie (wtedy jeszcze nieznani szerszej publiczności). Album rozszedł się w przyzwoitym, jak na w sumie niszową twórczość, nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy. Niestety, nie było to wystarczająco dużo dla wspomnianej firmy, która podczas nagrywania następnej płyty, zasugerowała basiście, aby nie firmował jej własnym nazwiskiem. Szefostwo firmy argumentowało to tym, że za bardzo kojarzy się ono z bardziej ambitną twórczością, co nie służy zbyt dużej sprzedaży. Dlatego jego de facto solowy krążek, "Lodołamacz", pojawił się w 1998 roku pod szyldem P.U.F. Muzyka, która go wypełniła, była wyraźnie zainspirowana twórczością hiphopową. Znalazł się na nim także cover "Message In A Bottle" z repertuaru The Police (przeróbka całkiem nieźle radziła sobie na listach przebojów w niektórych polskich rozgłośniach radiowych).

Już w listopadzie 1999 roku Wojtek rozpoczął przygotowania do rejestracji czwartego albumu. W międzyczasie doszło jednak do zmiany wytwórni - podpisał on kontrakt z Pomaton EMI. W pracach w studiu nagraniowym wspomogli basistę między innymi Michał Dąbrówka i Tomek Łosowski. Proces powstawania materiału przeciągał się jednak w nieskończoność. Gotowa muzyka pojawiła się na sklepowych półkach dopiero we wrześniu 2001 roku, a zatytułowana była "Pi". Była ona kontynuacją przygody Pilichowskiego z hip-hopem, który starał się połączyć z jazzem. Do nagrania płyty zaprosił nawet kilku polskich raperów. Za produkcję tym razem był odpowiedzialny sam artysta. Całość promował singel "Twoje 4 strony". Należy dodać, że było to ostatnie dzieło basisty powstałe dla wielkiego koncernu. Po tym, jak zobaczył jego reklamę w kolorowym czasopiśmie dla nastolatków "Popcorn", postanowił wydawać albumy wyłącznie w małych niezależnych firmach. Solową dyskografię muzyka zamyka wydana w 2005 roku płyta "Definition Of Bass" (o mocno eksperymentalnym charakterze), która była dodawana jako bonus do katalogu Auto Świat (wytłoczono wtedy 50 tysięcy kopii).

Poza działalnością muzyka sesyjnego i solisty, artysta przewodzi także formacji Pilichowski Band. Pierwszy jej skład (poza Wojtkiem) wyglądał następująco: Michał Dąbrówka (perkusja), Piotr Remiszewski (perkusja), Przemek Kuczyński (perkusja), Agnieszka Trzeszczak (perkusja), Zbyszek Fil (gitara, wokal), Michał Grymuza (gitara) oraz Marcin Nowakowski (saksofon). Konfiguracja ta w przyszłości ulegała wielokrotnym zmianom. 23 stycznia 2004 zespół wystąpił w łódzkim klubie Jazzga, gdzie przedstawił najważniejsze kompozycje z całego dorobku Wojtka. Show został zarejestrowany i w maju tego samego roku trafił na płytę zatytułowaną "Jazzga-Live" (dodatkowo znalazły się na nim trzy całkowicie premierowe utwory). Od tamtej pory kapela stale występuje, w ostatnich latach pojawiła się między innymi w studiu imienia Agnieszki Osieckiej (wydarzenie transmitowano na teren całego kraju za pośrednictwem radiowej Trójki), a także na charytatywnym koncercie podczas Dnia Kotana.

Pilichowski jest laureatem sporej liczby nagród. Polski miesięcznik "Gitara i Bas" w latach 1995-2003 corocznie wybierał go najlepszym basistą w kraju. Ma on na koncie także kilka wyróżnień Playbox, które przyznają wszystkie ważniejsze rodzime muzyczne stacje radiowe (oczywiście w tej samej kategorii) oraz trzy nominacje do Fryderyka.

Warto wspomnieć, że od 1992 roku Wojtek publikuje także podręczniki gry na gitarze basowej, które ukazały się w formie zarówno drukowanej, jak i na kasetach wideo (w sprzedaży pojawiły się cztery takie wydawnictwa). Dodatkowo prowadzi także warsztaty muzyczne, odbywające się między innymi w Jaworkach Końskich, Grodkowie czy Stalowej Woli.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!