Ocena ogólna:
Oceń:
Liczba odwiedzin: 4143
Ostatnio odwiedzany: 2012-05-16
The Rolling Stones to jeden z najważniejszych zespołów rockowych, jakie pojawiły się w historii tego gatunku, i w wielu rankingach jego wpływ na muzykę, zestawiany jest na równi z The Beatles. Trudno uwierzyć, że The Rolling Stones startowali niemalże w tym samym okresie, co wymieniona wyżej wielka czwórka (początek lat 60.), a mimo to, nadal są aktywni - koncertowo i wydawniczo.
Niebawem, minie już pół wieku odkąd Stonesi - jak potocznie się ich określa, zagrali pierwsze dźwięki. Trzon tej grupy od początku stanowili wokalista Mick Jagger oraz gitarzysta Keith Richards. Dwójka ta spotkała się po raz pierwszy gdzieś w okolicach 1960 roku. Pierwszy z wymienionych grał wtedy w zespole Little Boy Blue and the Blue Boys, do którego zaprosił nowo poznanego kolegę. Panowie bardzo dobrze się ze sobą dogadywali i dzielili te same fascynację muzyczne, przede wszystkim bluesem oraz amerykańskim R&B. Szybko, więc założyli własną kapelę, której skład w następnym okresie został poszerzony o kolejnych muzyków: Briana Jonesa (gitara), Charliego Wattsa (perkusja) oraz Billa Wymana (bas). Mniej więcej w tym samym czasie pojawiła się nazwa zespołu - The Rolling Stones (zaczerpnięto ją od tytułu piosenki "Rollin' Stone", którą wykonywał Muddy Waters). Panowie szybko udali się do studia nagraniowego i już w czerwcu 1963 roku pojawił się pierwszy singel "Come On", który nie zdobył jednak wielkiego uznania. Kolejny, "I Wanna Be Your Man" (notabene napisany przez spółkę kompozytorską Lennon-McCartney) miał już większe szczęście. Dostał się na całkiem wysoką, 15. pozycję brytyjskiej listy przebojów. Po tym wydarzeniu Stonesi ruszyli po Wielkiej Brytanii w pierwszą trasę, której byli główną gwiazdą. Dotarcie na szczyt wydawało się więc już tylko kwestią czasu. W kwietniu 1964 roku, na rynek trafił debiutancki album, zatytułowany po prostu "The Rolling Stones". Zespół błyskawicznie stał się sensacją na wyspach i ruszył w tournée po Stanach Zjednoczonych. Trzeba jednak powiedzieć, że sukces, był tak naprawdę tylko połowiczny. W początkowych latach istnienia, repertuar Stonesów, bazował głównie na cudzych kompozycjach (było tak do wydanego w 1966 roku albumu "Aftermath"). Jednym z pierwszych, w pełni autorskich hitów był "(I Can't Get No) Satisfaction", który do dnia dzisiejszego jest najważniejszym w dorobku zespołu. Od tamtego momentu piosenki podpisane Jagger-Richards stale widniały na szczytach światowych list przebojów (wymieniając tylko "Ruby Tuesday", "Paint It, Black" czy "Jumpin' Jack Flash" - to dziś absolutna klasyka rocka). The Rolling Stones stali się czołową gwiazdą ówczesnej muzyki popularnej.
Nie sposób nie wspomnieć, że w latach 60., Stonesi niemalże konkurowali z The Beatles pod względem popularności (rywalizowali przecież o tę samą publiczność). Kiedy wielka czwórka wydała historyczny longplay " Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band", wyraźnie zainspirowany muzyką psychodeliczną, Jagger i spółka nie pozostali dłużni, publikując odpowiedź na niego, w postaci płyty "Their Satanic Majesties Request". Prywatnie nie było jednak między zespołami żadnych napięć. Przeciwnie, wielokrotnie wspomagali się nawzajem (Mick wystąpił w klipie do "All You Need is Love", Paul i John zaśpiewali w chórkach jednej z piosenek Stonesów, zatytułowanej "We Love You"). Niemniej, muzycy The Rolling Stones, w odróżnieniu od liverpoolczyków, nigdy nie uchodzili za grzecznych chłopców. Nie stronili od życia według zasad, które najlepiej charakteryzuje slogan "sex, drugs and rock and roll" i słynęli z różnych wybryków. Już w 1966 roku Mick oraz Keith zostali zatrzymani przez policję za posiadanie narkotyków, za co stanęli przed sądem. Brian Jones miał podobne doświadczenia, jednak w tym przypadku konsekwencje były dużo poważniejsze. Podczas jednej z imprez w 1969 roku muzyk utonął w basenie. Okoliczności zgonu do tej pory nie są do końca znane - mówi się nawet o morderstwie. Jego miejsce w kapeli zajął Mick Taylor.
W lata 70. zespół wkroczył albumem koncertowym "Get Yer Ya-Ya's Out! ", a także założeniem własnej wytwórni płytowej - Rolling Stones Records, będącej oddziałem Atlantic. Debiutem w jej ramach był krążek "Sticky Fingers" z 1971 roku. Dekada ta była dalszym pasmem sukcesów, wydane wtedy płyty przyniosły kolejne hity, jak "Brown Sugar", "Angie", "It's Only Rock 'n' Roll", czyniąc z ich twórców prawdziwych multimilionerów. W 1976 roku doszło jednak do kolejnej roszady w składzie - Taylora zastąpił Ronnie Wood (znany przede wszystkim z zespołu Faces). Następne dziesięciolecie istnienia przyniosło jednak spadek formy kompozytorskiej. Nagrane w tamtym okresie albumy jak "Tattoo You" (1981), "Undercover" (1983) czy "Dirty Work"(1986), na tle poprzednich dokonań, wypadały raczej blado. Warto powiedzieć, że tworzący The Rolling Stones muzycy spróbowali wtedy także swoich sił jako soliści, a Wood zasłynął ponadto jako malarz. Na listy przebojów zespół powrócił w 1989 roku, za sprawą wydawnictwa "Steel Wells", z którego pochodzi między innymi słynne "Mixed Emotions". Było one promowane przez ogromną trasę koncertową (obejmująca ponad 50 występów), na której formacja zarobiła skromne 140 milionów dolarów. Warto wspomnieć, że została ona w 1991 roku udokumentowana płytą koncertową "Flashpoint" (piątą w dorobku). Jak widać, mimo podeszłego wieku, panowie nie zwalniali tempa. Nie wszyscy jednak byli z tego powodu zadowoleni, dlatego mniej więcej w tamtym okresie z formacją pożegnał się basista Bill Wyman. Na jego miejsce dokooptowano Darryla Jonesa, który jednak nie został pełnoprawnym członkiem bandu. The Rolling Stones oficjalnie stało się kwartetem. Następne lata (1992-1993) muzycy spędzili pracowicie w studiu, gdzie tworzyli materiał na kolejny longplay. Na rynku pojawił się on w 1994, a zatytułowany został "Voodoo Lounge" (jej wydawcą, tak jak i kilku kolejnych, był koncern Virgin). Okazał się ogromnym sukcesem i przyniósł zespołowi serię nagród, w tym statuetkę Grammy, za najlepszy album rockowy. W latach 90., światło dzienne ujrzał jeszcze jeden krążek z premierowym materiałem, "Bridges to Babylon" z 1997 roku, który przyniósł formacji kolejne wielkie przeboje jak "Anybody Seen My Baby".
Na początku nowego wieku, w 2002 roku, zespół The Rolling Stones, hucznie obchodził 40. urodziny. Uczczono je, wydając składankę "Forty Licks", zawierającą, poza czterema nowymi kompozycjami, 36 największych przebojów z dorobku zespołu. Oczywiście nie mogło się obyć bez, tradycyjnie już, gigantycznego tournée. Tym razem, korzystając z rocznicy, postanowiono pójść na całość. Zarobiono na nim ponad 558 milionów dolarów - co czyni je najbardziej dochodowym w historii muzyki rozrywkowej. Nie był to jednak ostatni znak działalności bandu. Już w 2005 roku zespół powrócił z nową muzyką. Ukazał się wtedy kolejny studyjny album grupy zatytułowany "A Bigger Bang". W 2008 roku reżyser Martin Scorsese zarejestrował jeden z nowojorskich występów grupy, który trafił później na ekrany kin po tytułem "Shine a Light" (w Polsce wyświetlany pod tytułem "Rolling Stones w blasku świateł").
W ciągu niemalże pięćdziesięcioletniej kariery, The Rolling Stones wydali kilkadziesiąt płyt i dali niezliczoną wręcz liczbę koncertów. Kilkakrotnie odwiedzali także Polskę. Po raz pierwszy zagrali u nas, co najciekawsze, już w 1967 roku w warszawskiej Sali Kongresowej. Ostatni raz odwiedzili kraj nad Wisłą 27 lipca 2007 roku, kiedy to wystąpili na warszawskim Służewcu.
Genialny zespół, ponadczasowy, nadal słuchają ich miliony ludzi, a co najważniejsze chłopaki zyskują coraz to młodsze pokolenia słuchaczy, czego przykładem jestem np, ja (mam 17lat). W czasach otaczającej nas ''komputerowej'' muzyki o ile w ogóle można to nazwać muzyką oni i jeszcze pare innch ''starych'' zespołów są dla mnie ratunkiem. Uwielbiam brzmienie gitary Keitha... Mają też bardzo ciekawe życiorysy :D można się sporo dowiedzieć o kulturze lat 60/70/80 itd. itp.
stonesi
Kochani ludkowie! To jest, byla i bedzie najgenialniejsza kapela wieku 20 i 21! Toczace sie kamienie nigdy nie obrastaja w mech! Czy sie zgadzacie? Chlopaki z RS wiedza do czego sluza gitary i inne instrumenty - w przeciwienstwie do FEEL. Ja zblizam sie do ich wieku. Kocham ICH! Jestem zgredem, ktory wychowal sie na tej muzie, Kiedys tluklem w gary. Teraz tylko slucham ich i innych. Kocham GENESIS, kocham ZAPPE, kocham stary YES, kocham MAYALLA, kocham CLAPTONA, moglbym tak wymieniac bez konca. Sluchajcie dobrej muzyki z lat 50-tych, 60-tych, glownie 70-tych i nie sluchajcie kasi cerekwickiej! Pozdrawiam wszystkich mnie podobnych!
stonesi
Kochani ludkowie! To jest, byla i bedzie najgenialniejsza kapela wieku 20 i 21! Toczace sie kamienie nigdy nie obrastaja w mech! Czy sie zgadzacie? Chlopaki z RS wiedza do czego sluza gitary i inne instrumenty - w przeciwienstwie do FEEL. Ja zblizam sie do ich wieku. Kocham ICH! Jestem zgredem, ktory wychowal sie na tej muzie, Kiedys tluklem w gary. Teraz tylko slucham ich i innych. Kocham GENESIS, kocham ZAPPE, kocham stary YES, kocham MAYALLA, kocham CLAPTONA, moglbym tak wymieniac bez konca. Sluchajcie dobrej muzyki z lat 50-tych, 60-tych, glownie 70-tych i nie sluchajcie kasi cerekwickiej! Pozdrawiam wszystkich mnie podobnych!
strona dla fanów
kolejna strona ( na razie wśród nielicznych ) dla fanów Stons'ów therollingstones.blo.pl
The Rolling Stones !!!
absolutnie zgadzam się z przedmówcą
jeden z..
Rolling Stones to nie jeden z najważniejszych ale najważniejszy zespół rockowy a co do Beatles to chyba nie był to zespół stricte rockowy mówiąc delikatnie.